level up

Dziś zauważyłam, że potrzebuję prostego życia.
Chciałabym zwykłości, zwyczajności i codzienności.
Chciałabym przejść do kolejnego etapu.

Widzę, jak wykruszają mi się warstwy tego, co uważałam za ważne, koniecznie, przydatne, dające życie. Odpadają jak tynk spod balkonu mojego sąsiada.

Wyczerpał mi się ten etap życia; mogę ruszać do przodu sto razy i zawsze w tym samym miejscu huknę w ścianę. Dalej się nie da – tyle, przeszłaś poziom, możesz apgrejdować bohatera, koniec trasy, zmień tor wyścigu.

Nieszczególnie bliski był mi ten początkowy level, w którym dopiero orientujesz się, jakie są zasady, co warto zrobić, a co cofnie cię do poprzedniej planszy. Zaczyna się rozgrywkę po tysiąc razy i czasem i tak się nie pamięta, co robić dalej albo okazuje się, że zza zakrętu wychodzi potwór, z którym jeszcze nie miałaś do czynienia.

Znając dynamikę rozgrywki, spodziewam się, że kolejne etapy są trudniejsze i wymagają dużego skilla. Trudno, myślę nieznośnym korporacyjnym frazesem, bierzemy to na klatę; nie ma problemu – jest challenge.

Dwa razy podbijam głową grzybek i większa i mądrzejsza lecę przed siebie na smoka.

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *