„Co ludzie powiedzą?” O słowach, które działają mi na nerwy.

co ludzie powiedzą

Skąd wyniosłam strach przed opinią innych?

Od dziecka straszono mnie tajemniczymi Ludźmi. Gdy tylko zrobiłam lub planowałam coś, co wykraczało poza społeczne normy, padało pytanie: „Co ludzie powiedzą?”. Jako kilkuletnia dziewczynka nie wiedziałam kim oni są. Jedynie, że to grupa posiadająca władzę. Dlatego wyobrażałam ich sobie w roli monarchów, zasiadających na tronie i górujących nade mną. Z biegiem lat dowiadywałam się, że do tajemniczego kręgu należy ksiądz, który odwiedza nas po kolędzie, moje babcie, ciocie, wujkowie, sąsiedzi, wychowawczyni i rodzice innych dzieci.

Rozmyślałam, jak dostać się do tej władczej grupy, posiadającej moc wpływania na wybory moich rodziców, a pośrednio również na moje. Ludzie decydowali, jak mogę się ubrać, a jak nie wypada, czy mogę się pobrudzić podczas zabawy, publicznie pochwalić dobrą oceną, odsunąć głowę, gdy ciocie i wujkowie chcą mnie pocałować na powitanie.

Ludzie oczekiwali stosowania się do określonych zasad postępowania

Aby dobrze wypaść, musiałaś żyć według ich norm. Wymuszano sobotnie porządki, mycie okien i zawieszanie firan.

„Zastaw się, a postaw się” powodowało zadłużanie się, byle wyprawić wystawne urodziny, chrzciny, przyjęcia komunijne czy wesela.

Gdy odniosłaś sukces i ośmieliłaś się nim pochwalić, byłaś skreślona i skażona etykietą „wyniosła”.

Ludzie wyznaczali plan na Twoje dalsze życie: dobrze się uczyć, nie wracać późno, dbać o wygląd, chować brudy w domu i zachowywać pozory idealnej rodziny, dostać się i ukończyć przyszłościowe studia, nie jakieś tam kulturoznawstwo, znaleźć bogatego męża i urodzić co najmniej dwójkę zdrowych dzieci, wziąć kredyt na mieszkanie lub na budowę domu, kupić dwa rodzinne auta, wychować dzieci na porządnych ludzi i czekać na emeryturę.

Długa lista „nie wypada”

Ludziom nie wystarczyły zdefiniowane normy społeczne. Łatwiej kontrolować innych, grążąc im wstydem. Dlatego powstała niekończąca się lista „nie wypada”.

Nie wypada publicznie się całować.

Nie wypada uprawiać seksu bez zobowiązań.

Nie wypada iść samej na ślub/do restauracji/do kina.

Nie wypada nie założyć szpilek do eleganckiej sukienki.

Nie wypada wyjść z domu bez makijażu.

Nie wypada chodzić bez stanika.

Nie wypada przeklinać.

Nie wypada zmieniać pracy co roku.

Nie wypada być samej.

Nie wypada nie chcieć mieć dzieci.

Nie wypada wiecznie wynajmować mieszkania.

Nie wypada często zmieniać zdania.

Nie wypada zarabiać więcej niż Twój partner.

Nie wypada nie studiować/rzucić studia.

Strach przed krytyką

Zasady postępowania i lista „nie wypada” przenikały do mojego umysłu z rozmów prowadzonych w domu i w szkole, słyszałam je nawet od rówieśników przesiąkniętych duchem „Co ludzie powiedzą?”.

Dorastanie w strachu przed krytyką spowodowało, że długo bałam się opinii innych. Chowałam się w bezpiecznym cieniu, umniejszając moje umiejętności, aby tylko ktoś ich nie skrytykował. Wychylając się, naraziłabym się na ocenę. Chwaląc się sukcesami, byłabym dumna i wyniosła, więc zasłużyłabym na wytykanie mnie palcami.

Siedziało to we mnie aż do studiów. To na nich odkryłam, że lepiej pokazywać, co potrafię, działać w organizacjach studenckich i nie wstydzić się swoich umiejętności i wiedzy.

Spełnianie cudzych oczekiwań nie daje satysfakcji.

Czy jestem w stanie zadowolić wszystkich? Nie sądzę. Skoro to, co ludzie powiedzą, jest tak ważne, czemu nie czerpię radości ze spełniania cudzych oczekiwań? Czy budzę się rano z myślą: „Żyję tak jak trzeba, nikt mnie nie obgada”. Nie!

Przejmując się opiniami na swój temat, wyrażam zgodę na tłamszenie mojego potencjału. Przestawiłam myślenie z negatywnej motywacji na pozytywną. To, że ktoś mnie nie skrytykuje, nie jest szczytem moich marzeń. Moim celem jest próbowanie i błądzenie. Szukanie i gubienie się. Popełnianie własnych błędów. Doświadczanie. Nawet kosztem szpili wbitej chamskim komentarzem.

Nie urodziłam się po to, aby przeżyć życie za rodziców, sąsiadów czy dalszych znajomych. Coraz mniej przejmuję się tym, że komuś nie podoba się sposób w jaki funkcjonuję. Nie mam męża, dwójki dzieci, kredytu na mieszkanie i auta, ale jestem bogata w doświadczenia i to na nie stawiam.

Czasami to wciąż we mnie tkwi. Co ludzie powiedzą ? Gdy łapię się na takim myśleniu, otrząsam się z niego, a potem przychodzi fala otrzeźwienia z „Co mnie to kurwa obchodzi?”. Powiedzą, za 5 minut zapomną, a ja będę mieć satysfakcję, że działam według własnej, a nie cudzej wizji.

——————————————————————————————————————–

Tekst powstał w ramach pracy z inspiracyjnymi kartami Agi, które są studnią z pomysłami na nowe pisarskie tematy 🙂 Znajdziesz je na stronie: https://www.dokaddalej.pl/

Autor: Introwertyczka z Pasją

Cześć, nazywam się Beata i jestem Introwertyczką z pasją. Wierzę, że każda z nas może żyć twórczo. Moim celem jest sprawić, aby kobiety, które porzuciły dziecięce pasje, znalazły je w sobie na nowo i odkryły frajdę w dorosłości. Dlatego stworzyłam stronę introwertyczkazpasja.pl, gdzie: pomogę Ci odkryć, co sprawia Ci frajdę, zainspiruję Cię do kreowania dorosłości na własnych zasadach, pokażę jak żyć pięknie, będąc introwertyczką.

Jedno przemyślenie nt. „„Co ludzie powiedzą?” O słowach, które działają mi na nerwy.”

  1. Beata, Twoje teksty zmuszają do myślenia i refleksji. Czytając go miałam przed oczami wiele sytuacji z życia, kiedy tak bardzo przejmowałam się opinią innych, że potrafiłam się w tym zatracić. I na przykład zamiast się cieszyć z jakiegoś wydarzenia, to przejmowałam się opinią LUDZI, bo czegoś nie wypadało zrobić, albo właśnie coś wypadało zrobić a ja tego nie zrobiłam itd

Dodaj komentarz