WOLNOŚCI 21/14

Z ulicy Wolności wołam cię 

Otwieram okno na drugim piętrze Wychylam się po sam kraniec myśli Stawiam stopę 

na parapecie wspomnień 



Z ulicy Wolności wołam dziś 

a jakby lata temu Czas 

przestał być Pragnę byś 

złapał mnie w ramiona Pamięci chcę trwać w zawieszeniu 


Z ulicy Wolności nasze razem

zepsute myślą słowem I czynem

Zdemolowane rozmontowane

Widzę wyraźnie rozdrapuję rany

Rysuję szybę paznokciem 


Z ulicy Wolności wrzeszczę że

świat się kończy Że nie odwracaj głowy że ja się kończę Popatrz Na parapecie staję

by skoczyć 

W głąb twoich wspomnień 

ulicy 

Wolności 

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *