Gruba historia pijanej pajęczycy

Z minuty na minutę narasta we mnie niepewność. Czuję, jak ziemia przestaje współpracować. Robi się grząska, gotowa mnie pochłonąć tylko po to, by wypluć – słabszą, pokonaną, jeszcze bardziej bezbronną. Zmieloną jak kawa w młynku. Patrząc z boku pewnie nic się nie dzieje. Nikt też nie zauważa takich bzdur. Tylko ja tracę grunt pod nogami…

Ballada o wiedźmie

Wykroiłam mu serce, gdy tylko księżyc wzeszedł nad klifami. Pulsowało w mojej dłoni, chłodne i bezbarwne, odbijając srebrnymi błyskami światło pełni. Tak właśnie sądziłam, pomyślałam. Tak właśnie sądziłam, że jest zimne. To dlatego musiał je ogrzewać w tak wielu dłoniach i u tak różnych kobiet szukać dla niego barw.  Serce wiło się jak ryba pomiędzy…