Pogoń
Wołam.Przybiega zziajany, rozgrzany polami.Przeczesany krzewami podleśnych tarnin.Wytarzany w drżących cieniach brzóz.Sierścią zebrał rzepy z najeżonych traw.Zamiótł ogonem opadłe igliwia drzew.Obszczekał mrowisko. Nieostrożnie. Wzburzone mrowie dezaprobaty. Mrówczy orszak przedziera gąszczem karku i pnie się z mozołem po włochatej grani ucha. Odpada nagle, strząśnięty w przepaść.Przekopał sypkie podłoże sosen.Wydrapał chłodną jamę i poległ pośród duszności suchych, strzelistych…
