Kronika śmierci pewnej miłości

Wydarzenia, przedstawione w tym tekście są fikcyjne, ale depresja dotyka ludzi naprawdę. Jeśli czujesz, że coś złego dzieje się z Tobą, nie bój się poszukać pomocy. Jeśli widzisz, że coś złego dzieje się z Twoimi bliskimi, znajomymi, nie bój się poszukać pomocy.

  • Telefony zaufania:
    • 116 111: Dla dzieci i młodzieży. 
    • 116 123: Dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym. 
    • 800 70 2222: Linia wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego. 
    • 800 12 12 12: Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka. 
    • (22) 594 91 00: Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji. 

*****************

01.06.20xx

Moje małżeństwo jest jak dobrze działające przedsiębiorstwo, ale ognia w nim już nie ma. Spędzamy czas niby razem, ale raczej obok siebie. Ogarniamy wszystko, co trzeba ogarnąć, ale nie robimy razem rzeczy. Kiedyś chodziliśmy na wszystkie premiery do kina, do znajomych, na spacery. Zwiedzaliśmy razem. Teraz każde z nas działa osobno. Marek czyta książki, ja chodzę na koncerty. Marek do baru z kolegami, ja na kawę z przyjaciółkami. Marek na urlop do swoich rodziców. Ja w góry, na samotną wędrówkę.

Czy ja go jeszcze kocham?

06.06.20xx

Poznałam kogoś. Fajnie się nam gada. To znaczy pisze. Poznałam go w internecie. Na portalu dotyczącym podróżowania. Wojtka interesuje to, co mam do powiedzenia. Szczególnie na temat podróży. A Marek nie lubi podróżować. No chyba, że do baru. Czuję się samotna w duecie. Gdybyśmy chociaż mieli dzieci – miałabym zajęcie w domu. I może kompanów do podróży i muzyki. A Marek nawet psa nie chce.

10.06.20xx

Dużo piszę z Wojtkiem. On też nie jest szczęśliwy w małżeństwie. Mimo że spodziewają się drugiego dziecka. Mówi, że ona jest leniwa. Że córka, która ma 5 lat ciągle tylko w telefonie, bo mamusia jej ciągle daje. A jak on wraca z pracy to bawi się z małą, zabiera na rower, na plac zabaw. Razem z tą córeczką gotuje. Tak czule się o niej wypowiada. Wspaniały z niego ojciec. Ale mówi, że z żoną jest daleko. No tak, będą mieli drugie dziecko, ale to jest tylko element umowy między nimi. Dawno ze sobą nie śpią, bo żona śpi z córeczką. Więc to taka fikcja, dla dobra dziecka, a za chwilę – dzieci.

15.06.20xx

Nie mogę już wytrzymać z Markiem. Jest taki rozlazły. Chciałam go dziś namówić na spacer, to nie, bo zmęczony. Powiedziałam mu, że może na spacerze się zrelaksuje – to nie, bo przecież będą go bolały nogi i plecy. Woli posiedzieć przed telewizorem. Poszłam sama. Miałam podczas tego spaceru wiele myśli, że duszę się z nim. Obrzydza mnie. Przez to swoje jęczenie staje się niemęski. Nawet nie mam ochoty na seks z nim. Jest tak obrzydliwie przewidywalny. Sobota, 20:00, 2 minuty seksu i koniec. Pytałam go kiedyś, czy wie, co to gra wstępna. Zapytał mnie, niby w żartach, czy to jakaś nowa karcianka. Uh!!!

20.06.20xx

Bardzo dziwnym zbiegiem okoliczności mam delegację do Gdańska w przyszłym tygodniu. A Wojtek mieszka w Gdyni. Czyżby kroiło się jakieś spotkanie? Być może <3

21.06.20xx

Hi, hi, hi, czuję się jak nastolatka, kiedy piszę z Wojtkiem. Zeszliśmy ostatnio na bardzo niegrzeczne tematy. Co kto lubi. Hi, hi, hi. Pierwszy raz rozmawiałam tak otwarcie z facetem o swoich upodobaniach i marzeniach seksualnych. Marek nigdy mnie nie zapytał. Nawet poświntuszyć z nim nie można. Ani żadnych „brudnych” słówek podczas seksu. Ma być cicho i poważnie. Brrr. Jak ja mam czerpać z tego przyjemność? Gdzie ten facet się wychował? W średniowieczu???

23.06.20xx

No cóż. Klamka zapadła. Spotkanie zaplanowane. Spotkamy się z Wojtkiem na kawie w Gdańsku, a potem zobaczymy. Oboje czujemy, że to coś więcej, niż przyjaźń. Wojtek ostatnio wysłał mi swoje uśmiechnięte zdjęcie z napisem „tak się uśmiecham, kiedy piszę z Tobą”. Ja się chyba zakochuję. I wprost nie mogę uwierzyć w swoje szczęście. Muszę być tylko bardzo ostrożna przed wyjazdem, żeby Wojtek się przypadkiem czegoś nie domyślił. Ale on chyba w ogóle nawet nie jest zazdrosny i mogłabym na jego oczach uprawiać seks z innym, a on co najwyżej by się obruszył, że zagłuszamy mu oglądanie piłki w tv. Dzieciak. A narzekałam ostatnio, że nie mam dzieci. A jednak mam…

25.06.20xx

Pojutrze!

28.06.20xx

O rany! Ależ mam emocje po spotkaniu z Wojtkiem. Było cudownie. Wypiliśmy razem kawę, rozmawialiśmy o naszych podróżniczych marzeniach. On chciałby bardzo pojechać na trekking do Ameryki Południowej, na miesiąc, może dwa. Zwiedzić ją całą od północy do południa. Przejechać i przejść przez wszystkie kraje. Zobaczyć Machu Picchu, przejechać się Pociągiem Malinowskiego w Andach. Amazonia. Południe kontynentu… Ja z kolei opowiadałam o mojej wymarzonej podróży po nieoczywistych zakątkach Azji – wszystko jest bardzo płynne jeszcze, ale chciałabym dotrzeć tam, gdzie turyści się raczej nie zapuszczają – do małych wiosek w różnych azjatyckich krajach. Potem poszliśmy na spacer, wstąpiliśmy na drinka czy dwa. A kiedy zgłodnieliśmy, wjechał streetfood. W końcu zrobiło się późno. I poszliśmy do mojego hotelu. Oooops! Wojtek wyjechał w środku nocy, bo powiedział żonie, że pojechał na imieniny do kumpla z wojska he he. A ja zostałam sama, zarówno z wielkim ciepłem, jak i wielką dziurą w sercu. Nie, nie żałuję. Nie mam ani grama wyrzutów w stosunku do Marka, ale tęsknię już za Wojtkiem. Jest taki czuły, delikatny i potrafi zadbać o kobietę.

30.06.20xx

Marek kompletnie nic nie zauważył. Nic. Zero! Chyba mu już zupełnie na mnie nie zależy. Z jednej strony czuję ulgę, ale z drugiej – hello! Facet!! Czy ja ciebie już zupełni nic nie obchodzę??? Przy Marku straciłam całą swoją kobiecość i seksapil. Namiętność i ogień. Wojtek wyzwolił we mnie takie pokłady żądzy, jakich nie czułam odkąd byłam nastolatką. Myślę sobie, że to niepoważne. Ale z drugiej strony – intuicyjnie czuję, że to właściwy kierunek.

Uzgodniliśmy z Markiem, że w tym roku jedziemy wspólnie do rodziców do Olsztyna. To będą „fascynujące” wakacje. Nie mogę się wręcz doczekać. Na szczęście zgodził się żebym zabrała rower. On oczywiście swojego nie weźmie, bo jest zmęczony po pracy i bolą go kolana od siedzenia. No nic. On będzie sobie dalej siedział, jak będę robiła zgrabne uda i pośladki. Wojtek z pewnością to doceni.

10.07.20xx

Rzadko tu zaglądam, bo wolne chwile spędzam na pisaniu z Wojtkiem. Marek często chodzi do baru z kolegami z podstawówki i liceum. Więc mam wolne i nie zagląda mi przez ramię. A ja zwiedzam Olsztyn i okolice rowerem. To są serio fantastyczne wycieczki.

Planujemy też z Wojtkiem małe spotkanko. Muszę pomyśleć jeszcze co wymyślę na wyjazd – ale chcemy się spotkać w Elblągu. I on i ja będziemy mieli godzinkę na dojazd – spędzimy razem trochę czasu, a potem rozjedziemy się do domów. Może powiem Markowi, że spotykamy się z grupą podróżniczą? Z pewnością nie będzie wtedy chciał mi towarzyszyć.

12.07.20xx

Uzgodniliśmy z Wojtkiem, że spotkamy się w Elblągu pojutrze. To dobry i zarazem ostatni moment, bo 16-go wracamy do domu.

13.07.20xx

W nocy strasznie pokłóciłam się z Wojtkiem. Był zazdrosny o Marka. Nie spodziewałam się tego. Przecież od początku wie, jaka jest moja sytuacja. Powiedział mi sporo niemiłych słów. Nawet nie chcę ich powtarzać. Pół nocy nie spałam. Zasnęłam dopiero koło 4 jak już oboje uspokoiliśmy emocje. Bardzo nie chcę go stracić. Tłumaczyłam mu, że przecież nie ma o co być zazdrosny, bo Marek w ogóle mnie nie interesuje jako facet. Prawda jest taka, że śpimy w jednym łóżku z przyzwyczajenia. Bo też nie mamy jakiś wielkich metraży. Jeden pokój to nasza sypialnia, jeden salon z jadalnią i tam czasem nocujemy gości i jeden to gabinet, gdzie mamy książki i komputery. Więc musiałabym się wynieść do salonu, a tam mamy tv i Marek często tam spędza dużo czasu… chyba, że to Marek właśnie tam by sypiał. Hmm, to jest jakaś myśl.

A z drugiej strony – Wojtek też przecież mieszka z żoną. I dzieci nie są niepokalanie poczęte. Więc trochę nie byłam w stanie zrozumieć tej jego zazdrości. Takiej nagłej, takiej… agresywnej? Jedyne, co czułam podczas tej kłótni to paniczny strach, że mnie opuści. Że znowu będę sama w moim małżeństwie.

W każdym razie dziś jestem mega rozbita i straciłam całą radość na jutrzejsze spotkanie. Boję się, że będzie dziwnie i z jakąś barierą. A może zupełnie niepotrzebnie się przejmuję?

16.07.20xx

Wróciliśmy do Piaseczna. To nie był miły powrót. Wojtek postawił mi na spotkaniu wczoraj ultimatum. Bo wyznał, że ma uczucia do mnie. Że się zakochał. I że nie może myśleć, że śpię w łóżku z innym. Nawet, jeśli to jest mój mąż i nawet, jeśli do niczego między nami nie dochodzi. I że muszę zdecydować, czego chcę. Że on jest gotowy rozstać się, bo nie jego te myśli dobijają. Więc przeprowadziłam z Markiem rozmowę, że odsunęliśmy się od siebie, że mało co nas łączy już. I żeby może się wyprowadził z sypialni, skoro i tak ze sobą prawie nie sypiamy. Tu była histeria. Widziałam w jego oczach łzy, ale byłam nieugięta. Powiedziałam mu też, że myślę o rozwodzie, skoro nic nas już nie łączy. Zabrał swoje rzeczy z sypialni, przeniósł je do salonu i potem poszedł do baru. Ale widziałam, że to nim wstrząsnęło. Kiedy zabierał swoją pościel, widziałam kątem oka, że trzęsą mu się ręce. A później, miałam wrażenie, że jakaś pojedyncza łza kapnęła z jego oczu na łóżko. Nigdy nie widziałam Marka płaczącego. Nigdy. Nawet odrobiny wzruszenia. Aż do teraz. No cóż. Chyba powinien był się tego spodziewać.

18.07.20xx

Dużo rozmawiam z Wojtkiem. Szczególnie wieczorami w łóżku. Jaka to teraz swoboda.

25.07.20xx

Odkryłam dziś nową zazdrość. Nie lubię jak Wojtek za dużo rozmawia z innymi laskami na naszym portalu podróżniczym. Mam ochotę wydrapać im oczy. A Wojtka to chyba kręci, że jestem zazdrosna. Powiedział, że widzi, że mi zależy. Obiecał ograniczyć takie rozmowy. Ale powiedział, że on też nie chce widzieć moich rozmów z innymi facetami na portalu. Czy to znaczy, że jemu też zależy?

08.08.20xx

Planujemy małe co nieco z Wojtkiem pod koniec sierpnia. W ostatni weekend wakacji chcemy się razem wyrwać na Mazury i zaszyć w jakiejś małej przytulnej chatce. Sami, obok siebie, spędzić trochę czasu ze sobą. Naszym partnerom powiemy, że to zjazd podróżników z portalu. A że nikt poza nami nie przyjedzie? No cóż, to już nie nasza wina hi hi hi.

12.08.20xx

Wydaje mi się, że Marek podglądał dziś jak brałam prysznic. Dziwnie się poczułam. Z jednej strony – jak śledzona. Jakby ktoś, kto nie powinien zaglądał w moje intymne życie. Z drugiej – poczułam się trochę mile połechtana – może jednak mu brakuje mnie? Szkoda, że przekonuje się o tym po fakcie.

15.08.20xx

Kłótnia z Markiem – spakował się i pojechał do rodziców. Powiedział, że on tak nie może żyć obok mnie nie mogąc się do mnie przytulić, pocałować. Że przecież mnie kocha. No szkoda, że tego nie okazuje. Będę miała teraz trochę spokoju w domu. Będę mogła sobie nawet pogadać z Wojtkiem na kamerce, a nie tylko pisać po cichutku. W sumie to odczułam ulgę, jak Marek wyjechał. Trochę martwiłam się, czy nic mu się po drodze nie stanie. Ale dał mi potem znać, że dojechał. Niech on to sobie też przemyśli. Może po prostu trzeba złożyć wniosek o rozwód.

17.08.20xx

Kłótnia z Wojtkiem. O jakąś duperelę. Ale kłótnia straszna. Najpierw pół dnia traktował mnie, jak powietrze, odpowiadał półsłówkami, jak pytałam, co się stało, pisał, że wszystko ok, ale był oziębły. Po południu w końcu mi powiedział. Zdenerwował się, że martwiłam się o Marka, czy dojedzie bezpiecznie do rodziców. Wymsknęło mi się w rozmowie. Niepotrzebnie. A on już sobie wyobraża nie wiadomo co. Mówi, że to dlatego, że mu zależy na mnie i nie chce, żeby żaden inny mężczyzna mnie nie interesował. Nigdy jeszcze nie znałam kogoś, kto aż tak wielkim uczuciem pała. I znowu, wiele godzin moich wyjaśnień i zapewnień. Jestem zmęczona emocjonalnie po dzisiejszym dniu. Idę spać.

22.08.20xx

Już pojutrze jadę do Mikołajek. Wojtek odbierze mnie z Malborka autem i potem już razem pojedziemy na Mazury. Zamówił dla nas też parę zabawek, żebyśmy się nie nudzili przez weekend hi hi hi.

Marka nie ma, jest dalej u rodziców. Pisał mi, że pojutrze wróci. Ale raczej się miniemy. Wie, że wyjeżdżam na zjazd podróżników.

27.08.20xx

O rany!!! Ale było cudownie! Zupełnie nie chciało mi się wracać do rzeczywistości. Spędziliśmy cudowne 3 dni. Jedliśmy pyszności, gadaliśmy, planowaliśmy wspólne podróże, graliśmy w planszówki. No i nie tylko! Jego dotyk jest tak delikatny, a zarazem zmysłowy – ledwo mnie pogłaszcze, a ja czuję przyjemne mrowienie na ciele. Ten dotyk jest na pograniczu łaskotania, ale nie powoduje we mnie śmiechu, tylko pragnienie więcej i więcej. Moje zmysły szaleją, a we mnie budzi się namiętna i lubieżna wręcz kochanka. Nigdy bym siebie nie posądzała o takie szaleństwo w sprawach łóżkowych. Tak, jakby Wojtek odbezpieczył we mnie jakiś przełącznik budząc zmysłowość, której nigdy wcześniej nie znałam.

A potem – wróciłam do domu i zobaczyłam Marka, nieogolonego, chyba też nie mył się przez cały weekend, bo zalatywał potem i wczorajszym piwem, w wyciągniętym T-shirtcie i skarpetach prawie do kolan. I nagle, cała zmysłowość uleciała. Jak ręką odjął.

29.08.20xx

W ten weekend Wojtek wyjeżdża z rodziną do Kołobrzegu – do jakiś przyjaciół ze studiów. Mówi, że to ostatni dzwonek przed narodzinami synka. A jego żona bardzo chciała się z tymi przyjaciółmi jeszcze spotkać. Będziemy mieć ograniczoną możliwość pisania, o gadaniu w ogóle nie wspomnę. Jakoś to będę musiała przeżyć.

Marek chciał ze mną porozmawiać o tym, co dalej. Ale tylko się pokłóciliśmy. To chyba jeszcze nie pora na takie rozmowy.

01.09.20xx

Wojtek od wczoraj w Kołobrzegu. A ja się nudzę. I trochę jestem zazdrosna. Bo pewnie u tych znajomych śpi razem z żoną w jednym łóżku. I nie wiadomo, co się może wydarzyć. Co prawda mówił, że już z żoną nie sypia, ale żonie też powiedział, że jedzie w zeszły weekend na zjazd podróżników… Więc kto wie… A odległość i znikome wiadomości od niego sprawiają, że trochę świruję. Rozmyślam. Kalkuluję. Gdybam. Tak bardzo nie chcę go stracić.

02.09.20xx

Ogromna kłótnia z Markiem. Znowu chciał rozmawiać o naszej przyszłości, a ja akurat byłam zajęta rozmową z Wojtkiem, który właśnie wrócił po weekendzie i miał chwilę czasu dla mnie. Powiedziałam Markowi, że pogadamy później. A on wtedy wytrącił mi telefon z ręki i go rozbił. Nawet nie miałam jak Wojtkowi dać znać, co się stało, bo telefon przestał mi działać. W ogóle mam wrażenie, że od strony Marka zrobiło się bardzo agresywnie. Trochę się go wystraszyłam. Wyszłam do sypialni i zabroniłam mu do niej wchodzić. Nie chcę go dziś już widzieć.

03.09.20xx

Z samego rana pojechałam po nowy telefon. Udało mi się załadować kartę i odezwać do Wojtka. Był zdenerwowany na mnie, że nie dałam mu w żaden sposób znać, co się stało. I w ogóle nie przyjmował do wiadomości, że po prostu nie miałam jak do niego napisać. Zatem miałam dziś kolejną kłótnię, od samego rana. Tym razem – wirtualną.

Po tym wszystkim, i wczorajszej kłótni i dzisiejszej, nie miałam już siły pracować. Wróciłam do domu i poszłam spać. Przespałam prawie cały dzień, aż do wieczora. Wojtek się nic nie odzywał przez cały dzień, to też dałam mu czas na ochłonięcie.

Marek po wieczór przeprosił mnie za swoje wczorajsze zachowanie. Prawie płakał. Mówił, że nie chce rozwodu, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, że zmieni się i zrobi wszystko, co tylko będę chciała. Że będziemy robić imprezy i wyjeżdżać w podróże. Gdyby to wszystko powiedział pół roku temu, chyba szalałabym ze szczęścia. A teraz, kiedy to wszystko mówił, czułam tylko odrazę, że się tak płaszczy przede mną i obojętność. Powiedziałam mu, że miał swoją szansę i że ją stracił. Że nie czuję do niego nic teraz. Płakał.

05.09.20xx

Z Wojtkiem wciąż napięta atmosfera – on uważa, że ja go okłamałam, że wcale nie miałam rozbitego telefonu, tylko spędziłam czas z mężem i w ten sposób go odcięłam. Nie pomogło zdjęcie rozbitego telefonu, ani faktura za nowy. Powiedział, że mi nie wierzy i tyle. I że nie wie, czy znowu będzie mógł mi uwierzyć.

Bardzo mnie ta sytuacja stresuje. Trudno mi się skupić w pracy. Jestem rozkojarzona, chce mi się płakać. Nie wiem już, jak mam przekonać Wojtka do tego, co faktycznie się stało.

Marek z kolei nie odzywa się do mnie. Wychodzi wcześnie rano, wraca późnym wieczorem. Prawie się nie widujemy. Zauważyłam, że zaczął sobie sam robić zakupy. To w sumie krok w dobrym kierunku do tego, żebyśmy zaczęli żyć osobno.

08.09.20xx

Z Wojtkiem – delikatnie lepiej. Nie jest wesoło i czule tak, jak jeszcze kilka dni temu, ale mam nadzieję, że stopniowo będziemy mogli wrócić do takich relacji.

Dziś wieczór rozmawiałam z Markiem – zaczęliśmy się zastanawiać, co dalej. Marek chce się wyprowadzić. Mówi, że ciężko mu ze mną mieszkać, a nie móc mnie przytulić, dotknąć czy pocałować. Powiedział, że tęskni za moim ciałem. Szkoda tylko, że wcześniej nie zauważał i nie reagował na moje prośby wspólnego spędzania czasu. Na razie utrzymanie dwóch mieszkań przekracza nasze możliwości finansowe. A wszyscy znajomi – mają dzieci i nie mają miejsca, żeby go gdzieś przekimać. Powiedział, że będzie w związku z tym więcej czasu spędzał poza domem – będzie tyle w biurze, ile będzie mógł.

I zaplanowaliśmy poszukiwania prawników od rozwodów. To wszystko idzie w dobrym kierunku.

11.09.20xx

Z Wojtkiem zaczynało już być dobrze, kiedy nadmieniłam o moich i Marka planach mieszkaniowych i znowu zaczęło być nerwowo. A dlaczego jak tak Marka trzymam w domu, przecież na pewno nas stać na wynajęcie dla niego kawalerki, a pewnie nie chcę żeby się wyprowadził, bo się z nim potajemnie bzykam, że gdybym chciała to bym znalazła wyjście. Ciężko mi się walczy na dwóch frontach. Liczyłam na to, że Wojtek będzie mnie wspierał w całym tym procesie rozwodowym, a on tylko wszędzie widzi kłamstwo i nie ufa mi. Czy uważa, że ja kłamię, bo on kłamie? Okłamuje mnie w jakimś zakresie?

13.09.20xx

Żona Wojtka urodziła syna. Jestem zazdrosna.

17.09.20xx

Źle się czuję. Boję się, że odsuwamy się z Wojtkiem. Ja wiem, że on teraz będzie miał więcej obowiązków, bo przecież maluszek w domu to pewnie jest całe mnóstwo roboty. Ale liczyłam na więcej ciepła z jego strony. Takiego, które okazywał mi w czerwcu i w lipcu. A często bywa opryskliwy, denerwuje się z byle powodu na mnie. Cały czas jest zazdrosny.

Mi przez to coraz gorzej się pracuje, bo boję się, że go stracę i staram się załagodzić wszystkie spory. Dużo płaczę. I często. Najchętniej tylko bym spała.

20.09.20xx

Zapytałam Wojtka czy widzi jakąś przestrzeń na kolejne nasze spotkanie. Jego odpowiedź mnie zmroziła. Napisał, że w obecnej naszej sytuacji nie widzi potrzeby spotkania. Jestem załamana. Piszemy, ale najczęściej się kłócimy. Zawalam pracę, bo w czasie pracy z nim piszę zamiast pracować.

Rzadko widuję Marka. Zapytał mnie tylko ostatnio, czy nie będę miała nic przeciwko, jeśli zacznie się umawiać, skoro i tak mamy się rozstać. Widzę, że szybko szuka pocieszenia. Chyba jednak nie zależy mu aż tak bardzo na mnie, jak jeszcze mówił dwa tygodnie temu.

25.09.20xx

Znowu potrzebowałam wziąć wolne w pracy. Strach przed utratą Wojtka jest dla mnie paraliżujący. A z drugiej strony, jestem bardziej nerwowa – w pracy też wybucham z byle powodu. Całe szczęście, że głównie pracuję zdalnie, bo chyba w ogóle nie byłabym w stanie chodzić do pracy. Zupełnie straciłam apetyt i tylko mam ochotę spać i spać.

30.09.20xx

Nie wiem, co się ze mną dzieje. Kiedy Marek wychodzi do pracy, odpalam szybko komputer, robię, co mam zrobić. Zamykam komputer i idę spać. Przesypiam prawie całe dni. Budzę się tylko, żeby sprawdzić, czy nie ma wiadomości od Wojtka. A Wojtek pisze rzadko i raczej chłodno. Mówi, że ma dużo roboty przy synku, bo ma kolki przez pół nocy i to Wojtek go wtedy lula, bo żona jest zbyt zmęczona. A on potem rano szybko do pracy i wraca do domu, to jeszcze musi się zająć córeczką. I ja to wszystko rozumiem. Tylko czy nie mógłby trochę cieplej do mnie pisać? Chyba go tracę…

02.10.20xx

Rozmawiałam dziś z Wojtkiem. Uzgodniliśmy, że oboje zapominamy, co było złego w ostatnim miesiącu i próbujemy od nowa. Zapewnił mnie o swoich uczuciach i o tym, że chciałby się ze mną znowu spotkać. Ale mówi, że teraz- już do świąt, ciągle będzie miał zajęte weekendy. Bo tak się u nich składa – że cała rodzina ma urodziny lub imieniny w październiku, listopadzie i grudniu, a jeszcze przecież chrzciny będą robić. Mimo wszystko uskrzydlona faktem, że próbujemy od początku. Od razu mam dobry nastrój i chce mi się pracować.

04.10.20xx

O raju! Wróciły cudne rozmowy z Wojtkiem! Nie jest ich bardzo dużo, ale wieczorem, jak już dzieci usypiają – może ze mną chwile popisać. Znowu jest czuły i ciepły. Pisze, że tęskni za moim ciałem i że wspomina sobie nasz sierpniowy wyjazd.

I jestem szczęśliwa, a z drugiej strony, ciągle się boję, ze napiszę coś nie tak, co go zdenerwuje. Martwię się tym i stresuję. Rano budzę się ze ściśniętym żołądkiem tak, że nic nie mogę przełknąć. Dalej jestem nerwowa, krzyczę bez powodu na Marka, czasem na kolegów w pracy.

Może pójdę sobie zrobić badania, czy wszystko w porządku.

06.10.20xx

Wszystkie badania mam w normie. Lekarz zasugerował, że jeśli stan zdenerwowania przeciąga się, radziłby zasięgnąć konsultacji psychiatrycznej. Umówię się po weekendzie.

Napisałam o tym Wojtkowi – że źle się czuję, że jestem nerwowa i co zasugerował lekarz. Że to może być jakiś stan depresyjny. Wojtek stwierdził, że depresja nie istnieje i że on mi pomoże, żebym poczuła się lepiej. Tylko po co będę szła do psychiatry – że to jego zdaniem bez sensu. Trochę zdziwiła mnie ta postawa, ale postanowiłam na razie go posłuchać.

07.10.20xx

Moja przyjaciółka wyciąga mnie na babski wyjazd do SPA. Jedziemy w najbliższy weekend. Mega się cieszę, dawno nie miałyśmy czasu dla siebie, bo jej się trzecie, późne dziecko urodziło i była znowu umoczona w pieluchach. Ale teraz Michałek ma już 3 lata i może go zostawić z ojcem, babcią i całym zastępem opiekunek.

Napisałam Wojtkowi, że wyjeżdżam z Weroniką. Nic na to nie odpisał… Dziwne.

11.10.20xx

Wyjazd z Weroniką cudowny, ale Wojtek znowu stroi fochy. Zanim udało mi się z niego wyciągnąć, o co mu chodzi – prawie cały weekend nie odzywał się do mnie. Obraził się jeszcze o jakąś pierdołkę w piątek i przestał pisać. W pozostałe dni tylko pisał mi dzień dobry i dobranoc, a poza tym ignorował moje wiadomości.

Dopiero, jak wróciłam do domu to zapytał się, jak mi się bzykało z tym drugim. W pierwszej chwili w ogóle nie wiedziałam, o co mu chodzi. Dopiero po wielu dopytywaniach napisał, że na pewno byłam z jakimś innym facetem na wyjeździe, tak jak pojechałam z nim. Znowu musiałam się cały niedzielny wieczór tłumaczyć, że byłam z Weroniką. Pokazałam mu rezerwację, zdjęcie z Werką, ale nic go nie przekonywało. Stwierdził, że z pewnością to wszystko spreparowałam. I że jak on ma być jednym z wielu, to on nie chce.

Potem zauważyłam, że zaczął flirtować z jedną dziewczyną z portalu podróżniczego na ogólnodostępnym czacie. Wiem, że robił to specjalnie, żeby wzbudzić we mnie zazdrość. No cóż, udało mu się.

13.10.20xx

Boję się otworzyć komputera pracowego. Jestem tak rozbita, że boję się, że pracując popełnię jakiś wielki błąd w pracy. Który będzie mnie kosztował stanowisko. Albo co gorsza karę finansową. Niby nie mam tego zapisanego w umowie, ale szef może po prostu uznać, że nie wypłaci mi części z mojej umowy programisty, jak coś się nie uda i klient będzie żądał kary.

A Wojtek się do mnie nie odzywa. Kolejny już dziś. Ani dzień dobry ani nic. Flirtuje tylko na portalu ze wszystkimi kobietami, które tam cokolwiek napiszą. To mnie boli, bardzo boli. Zachowuje się, jakbym nigdy nie istniała.

18.10.20xx

Całymi dniami śpię. Wzięłam urlop w pracy na tydzień. To wszystko to za dużo dla mnie. Nie jem prawie. Moje serce jest rozdarte. Wojtek milczy. Boję się otworzyć komórkę z portalem, żeby nie zobaczyć kolejnych podbojów Wojtka.

Co ja zrobiłam ze swoim życiem? Po co je tak popsułam.

Krysia stała w kuchni. Tyłem do wejścia. Jakaś przygarbiona. Marek wszedł do kuchni, już miał się wycofać, żeby po raz kolejny dać jej przestrzeń i nie przeszkadzać, ale zobaczył jej drżące ramiona. W pierwszej chwili pomyślał, że się śmieje. Krysia miała taki cudowny śmiech. Tak dawno go już nie słyszał. Tak dawno nie śmiali się razem. A przecież kiedyś pękali ze śmiechu. Dobrze się razem bawili.

Ale to nie był śmiech. Krysia płakała. Znowu.

-Krysiu, kochanie, co się dzieje? – podszedł, delikatnie dotknął jej ramienia i kiedy go nie odtrąciła, odwrócił ją w swoją stronę i przytulił. Trzymał teraz w ramionach cały swój świat. Tak dawno już jej nie tulił. Tak dawno nie tulił jej w ten sposób. Wtulił nos w jej włosy – pachniały jak kwiaty na łące – i wciągnął powietrze całym sobą. Chciał, żeby ten zapach, którego nie czuł już od wielu miesięcy, wypełnił go całego. Żeby mógł go dawkować sobie przez kolejne lata, kiedy będzie musiał żyć bez niej. Bez miłości swojego życia, którą stracił.

Krystyna nie odpowiedziała ani słowem, łkała w jego ponaciąganą domową koszulkę, którą tak lubił, bo przywiozła mu ją kiedyś z podróży służbowej. Jak on za nią wtedy tęsknił! Jak on za nią teraz tęsknił.

-Może chcesz się położyć kochanie, mogę się położyć koło ciebie, jeśli chcesz, przytulać – poczuł delikatne skinienie głową, które ledwo odróżnił od spazmu płaczu. Ale kiedy prowadził ją do sypialni, nie protestowała. Ułożył ją na łóżku, kiedy chciał odejść, złapała jego rękę i nieznacznie przyciągnęła do siebie. W głębi serca wierzył, że to sygnał do tego, żeby położyć się obok niej.

Wtuliła się mocno w niego i nadal płakała. A on – mimo jej płaczu, którego przyczyny nie znał, był w tej chwili najszczęśliwszy na świecie. Wydarzyło się coś, co miało się już nigdy więcej nie wydarzyć w jego życiu. Znowu trzymał swoją żonę w ramionach i leżeli razem w ich małżeńskim łóżku.

W pewnym momencie poczuł, że jej łkanie osłabło, oddech spowolnił i wyrównał się. Zawsze tak łatwo zasypiała w jego ramionach i to znowu się wydarzyło.

Leżał tak cierpliwie przez ponad godzinę. Oczekiwał tego, co wydarzy się, kiedy Krysia się obudzi. Bał się, ale też miał nadzieję.

Krystyna otworzyła oczy, spojrzała w oczy Marka i z całą szczerością, na jaką było ją stać powiedziała:

-Bardzo źle czuję się ostatnio psychicznie. Nie radzę sobie. Zapadam się. Nie mam siły pracować. Ciągle tylko chce mi się spać. Prawie nie jem. Zrobiłam badania, ale wszystko jest w normie. Lekarz zalecił wizytę u psychiatry. Ale nie mam siły sięgnąć po telefon i się umówić. Odwlekam to z dnia na dzień.

-Pomogę ci. Poszukam lekarza, który będzie mógł szybko cię przyjąć, jeśli chcesz. I terapeuty. Dla ciebie. I dla mnie. I dla nas – razem. Co ty na to?

-Dziękuję – usłyszał jeszcze jej westchnienie ulgi. I znowu zapłakała, ale tym razem były to łzy wzruszenia, że ma wsparcie w jedynej osobie, na której tak naprawdę jej zależy.

„Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty
To też nie diabeł rogaty
Ani miłość kiedy jedno płacze
A drugie po nim skacze

Miłość to żaden film w żadnym kinie
Ani róże ani całusy małe, duże
Ale miłość – kiedy jedno spada w dół
Drugie ciągnie je ku górze”

Jakub Kawalec, Happysad, Ale zanim pójdę

Obraz we wstępie: Edvard Munch – „Krzyk”, źródło: https://twoja-sztuka.pl/Arcydziela-malarstwa-Edvard-Munch-Krzyk-blog-pol-1519233263.html

Autor: Sabina

Jestem początkującą pisarką. To są moje pierwsze pisarskie kroki. Zapraszam do mojego świata, gdzie fantazja przeplata się z rzeczywistością, a sen z jawą. Magia z kuchennymi przepisami. Są mówiące psy i smoki. Uwielbiam czytać, jeździć na rowerze oraz w różnych formach uprawiać scrapbooking i junk journaling.

Dodaj komentarz