Depresjo, Ty kurwo

MARZEC 2020

Świat budzi się do życia. Pierwsze promienie słońca powodują produkcję witaminy D w naszych organizmach. Pąki rozkwitają na drzewach. Trawa staje się soczyście zielona. Powietrze pachnie wiosną. Wyleguje się na hamaku, owinięta kocem, wyglądam jak naleśnik i patrzę w bezchmurne niebo.

Brzmi fajnie co nie? Cudowny, błogi widok.

Gdyby ktoś wtedy zajrzał do mojego serca, zobaczyłby jak ktoś wyciska z niego ostatnie krople krwi, tak że brakuje mi oddechu. Znowu zapomniałam jak się oddycha. Niepokój mnie nie opuszcza. W oddali słyszę jak z radiowozu policyjnego dochodzą dźwięki nawołujące do pozostania w domach. Czuję się jak w filmie. Wracają wspomnienia. Moje mięśnie są tak napięte, że nie czuję jak zaciskam pięści. Nie chcę się tak czuć, ale nie potrafię sobie z tym poradzić. Duszę się.

MAJ 2020

Nie wiem co jest gorsze, buzująca złość? Bezsilność? Rezygnacja, pustka czy niemoc? Czy to ma jakieś znaczenie? Otulona kocem zamykam oczy i odpływam w niebyt. To mój ulubiony moment dnia. Na pograniczu świadomości. Nic już nie czuję. Nicość jest lepsza od pustki.

LIPIEC 2020

ROZ - CZAROWANIE
          CZAROWANIE
                                     nadzieją
                                     otuchą
                                     wizją lepszego jutra
                                     namiastką szczęścia
ROZ - PACZ została czarna jak toń
                                      Tonę.

SIERPIEŃ 2020

Myślisz, że wszystko już wiesz? Że nic Cię nie zaskoczy? Że już nie otworzysz oczu szeroko ze zdumienia?

Pomimo tego wszystkiego co przeżyłaś, niewiele jeszcze wiesz o życiu.

Mrok zaczyna powoli ustępować. To nie ma nic wspólnego z panującymi wakacjami, otwartymi granicami, brakiem lock downu i słońcem, które świeci wysoko nad horyzontem.

To ma związek z moja siłą, medykamentami i latami terapii. Otwartym umysłem, napotkanymi ludźmi, wsparciem, przyjaźniami i cholernie ciężką pracą.

PAŹDZIERNIK 2020

Spaceruję po leśnych ścieżkach, a mój psiak, to ginie za jakimś drzewem, to pojawia się kilkanaście metrów dalej, wesoło zerkając czy podążam za nim. Cieszy mnie ten widok. Uwielbiam patrzeć na tą beztroskę i radość ze zwykłego spaceru. Słońce przebija się przez gałęzie, a pajęczyny uczepione między pniami drzew, mienią się w jego promieniach.

Spokój. Wreszcie, czuję spokój.

GRUDZIEŃ 2020

Czy rok 2020 był dla mnie trudnym rokiem?

Nie bardzo.

Patrząc na całe swoje życie, bywało znacznie gorzej. Po prostu tym razem, pozwoliłam sobie czuć.

Czy to wina pandemii?

Nie. Ona właściwie pomogła mi dostrzec moje demony i to z czym jeszcze w życiu się nie uporałam. Co próbowałam stłamsić kolejnymi podróżami, wyzwaniami i doświadczeniami. Pozwoliła mi pobyć samej ze sobą i się z nimi zmierzyć.

Ktoś mądry, kiedyś powiedział mi, że lock down sprawi, że ludzie albo się do końca pogubią, albo wyjdą z niej silniejsi.

Choć to wariactwo jeszcze się nie skończyło, ja już stałam się silniejsza.

Żyje i niech ta chwila trwa.

4 Comments

  1. Anna Zet

    Bardzo poruszające. Taka podróż pociągiem czyjegoś umysłu, że możesz sobie wychuchać szybkę i popatrzeć w migające plamy ciemności i światła. I ten spacer z psem, aż nabrałam powietrza 🙂
    Dzięki, że się tym podzieliłaś 💚

  2. Milena M.

    Tak jak Anna Zet pisze, to jak podróż. Podróż z Tobą po tym dziwnym? Szalonym? Roku, na covidowej karuzeli. Uczucia bardzo mi bliskie, dlatego Twój tekst zrobił na mnie duże wrażenie. Cieszy mnie zakończenie, podoba mi się, że jesteś silniejsza! Tak trzymaj <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *