Inni mają gorzej.

„Nie daje rady Pani wystać w pracy? Proszę zmienić pracę.”
„Boli? No to znaczy, że Pani żyje!”
„Nie da Pani rady zrobić trzech przysiadów? Chyba jednak Pani nie udaje..”
„No złe są te wyniki bardzo, ale proszę przyjść jutro.”
„Pani myślała, że tą chorobę przewlekłą da się wyleczyć? Ona będzie z Panią do końca życia!”
„Chce Pani mieć dziecko? Nie, raczej nie będzie mogła Pani zajść w ciąże.”
„Sterydy bierzesz? Oj, ale zrobisz się gruba i spuchnięta.”

To tylko kilka cytatów od lekarzy jakie usłyszałam, jak zaczęłam chorować. Chciałam podkreślić problem znieczulicy, braku zainteresowania i upokarzania pacjenta. Oczywiście, są to wyjątkowe przypadki, nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka bo są też wspaniali ludzie w tym zawodzie.

Jednak na początku swojej drogi w reumatoidalnym zapaleniu stawów, zanim trafiłam pod dobrą opiekę i leczenie słyszałam takie zdania. Od stażystów, lekarza pierwszego kontaktu, pielęgniarek
i zwykłych starszych osób gdy mdlałam z bólu i nie ustępowałam miejsca siedzącego czy w kolejce.

Przecież nie mogło się to odbić w żaden sposób na dwudziestoletniej dziewczynie, która dopiero zaczęła życie
na studiach w wielkim mieście. Trafiłam do szpitala miesiąc po tym jak wysłałam zgłoszenie na wolontariat w Kenii. Nagle sama potrzebowałam pomocy bo nie umiałam podnieść się z łóżka.

Po bardzo długim pobycie w szpitalu nikt nie zaproponował, nie powiedział, że powinnam podjąć terapię. Miałam po prostu nauczyć się z tym żyć.

Myślę, że bez pomocy mojej mamy, rodzeństwa, narzeczonego i przyjaciół nie poradziłabym sobie w żaden sposób. Nagle musiałam szukać innych marzeń, zapomnieć o dalekich podróżach i aktywnościach fizycznych. Okres tego życia wspominam bardzo źle, bo cytaty które przytoczyłam na początku wyryły mi wspomnienia upokarzających chwil.

Przecież inni mają gorzej.

Jest to najczęściej kierowane zdanie do chorej, młodej osoby.

Jednak inni mają też lepiej.

W ciągu paru miesięcy zmienia się diametralnie życie młodego człowieka i on nie potrafi sobie z nim poradzić sam, dobrze
że są ludzie, na których pomoc zawsze można liczyć.

Ale co jak ktoś nie ma tych ludzi? Co jak jest pozostawiany sam sobie i coraz mocniej wpada w depresje i nie potrafi poradzić sobie ze swoją nową rzeczywistością?

Walczmy z tym najmocniej jak się da, wiemy na ile nas stać,
na ile możemy sobie pozwolić
i nie dawajmy zgody na upokarzanie się.

Nie dawajmy zgody by druga osoba, którą prosimy o pomoc nas zbywała.

Prośmy o wsparcie głośno, a jeżeli w jakikolwiek sposób ktoś nas rani bezmyślnym komentarzem
to tak samo głośno nie pozwalajmy na to.

Myślmy o drugim człowieku, być może przechodzi bardzo złe chwile. Możemy poradzić „nie przejmuj się.” Ale jednak komuś właśnie wali się cały świat i to nie przejmuj się nie wystarczy.

10 Comments

  1. Joanna Urbanek

    Ściskam. Bardzo ważny temat. Czuję Twoje rozczarowanie i tym okropnym, wpychającym nas w poczucie winy „inni mają gorzej”, i znieczulicą, i służbą zdrowia, która miała być służbą, ale coś poszło ewidentnie nie tak.
    A to zdanie „Prośmy o wsparcie głośno, a jeżeli w jakikolwiek sposób ktoś nas rani bezmyślnym komentarzem
    to tak samo głośno nie pozwalajmy na to” bardzo potrzebowałam dziś usłyszeć.
    Dziękuję <3

  2. Dziękuję Ci za podzielenie się tym tekstem i Twoimi przeżyciami. To ważne, by głośno mówić, że nie tylko osoby starsze chorują i cierpią. I że nieważne, jak mają inni – człowiek ma prawo przeżywać swoje problemy, bo w skali jego własnego świata są ciężkie i determinują jego życie.

    A jeszcze ważniejsze jest pokazywanie i uzmysławianie skali znieczulicy, obojętności osób, które przecież obiecywały ratować, leczyć i pomagać, którym zawierzamy nasz dobrostan i życie. Przeraża mnie okrucieństwo i przedmiotowość, z jakimi pracownicy służby zdrowia odnoszą się do pacjentów. Zapominają, że za przypadkiem stoi czujący człowiek.

    Doświadczyłam tej lodowatej obojętności na sobie i słuchałam przyjaciółek, które przez lata nie miały diagnozy, bo lekarze je ignorowali, zbywali. Tak nie powinno być! Dlatego warto przypominać, by wołać głośno o pomoc. Dziękuję, że to robisz!

  3. Świetny tekst! Bardzo ważny! I jak ja to doskonale rozumiem. W zeszłym roku zdiagnozowano mi astmę, to też przewlekła choroba, która zmieniła moje życie. Długa droga do akceptacji i nauczenia się jak żyć z astmą. A znieczulice lekarzy znam. I nauczyłam się, że jak trafię na takiego bez ogłady i empatii to zmieniam lekarza.

    • Oluczka

      Bardzo się cieszę, że właśnie potrafisz powiedzieć nie i zmienić lekarza jeżeli czujesz, że coś nie pasuje. Jest to bardzo ważne bo męczarnie nie maja żadnego sensu i źle na nas wpływają 💚

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *