.

Wylało się ze mnie.
Czy musi być tak wulgarnie? Owszem, musi. Jeśli potrafisz ubierać wkurwienie w piękne słowa, to wspaniale, ja nie potrafię. Czy nie da się grzeczniej, milej, spokojniej? Nie, nie da się. Spokojnie i grzecznie już było.

Jestem wkurwiona.

Mam 30 lat, brak stałego partnera, niepoukładane i niestabilne życie. Jestem za bezdzietnością z wyboru, na chwilę obecną nie chcę i nie widzę dziecka obok siebie. Ale, gdybym kiedyś zmieniła zdanie, zawsze miałam otwartą furtkę. I właśnie w tym momencie zamknięto mi tę furtkę z hukiem, tuż przed nosem.

Wkurwia mnie, kiedy słyszę z ust koleżanki, że jest „obrończynią życia“. Powiedz mi, proszę, o Obrończyni Życia, w jaki sposób i jak często tym Życiom pomagasz? Na czym ta obrona niby polega? Jak często wspierasz matki przy opiece nad dziećmi wymagającymi stałej i wzmożonej troski, jaka część z twojej wypłaty idzie na wsparcie rodzin takich osób, rodziców, którym dziecko umierało na rękach? To są puste słowa, za którymi nic nie stoi. Pierdolenie frazesów o czymś, o czym nie masz bladego pojęcia. 

Wkurwia mnie, kiedy słyszę z ust innej koleżanki, że kompromis był w porządku, że mogli go nie ruszać, bo wszystkim pasowało tak, jak jest. Nie jesteś pępkiem świata, ty to nie wszyscy, niech chcesz pomóc, to chociaż nie przeszkadzaj. Jaki jest plus tej całej sytuacji? Przekroczyliśmy pewną granicę, z której nie ma powrotu. Nie zadowolicie nas już żadnymi kompromisami, teraz będziemy walczyć o wszystko, pełen wachlarz wyborów, bo to już jest wojna. I my ją wygramy. Jeśli wydaje wam się, że możemy teraz się cofnąć, dojść do porozumienia, cóż, kurewsko się mylicie. 

Wkurwia mnie, kiedy słyszę, że w chwili obecnej są rzeczy ważniejsze, że to tylko mydlenie oczu, temat zastępczy. Drogi panie w garniturze lub w dresie przed telewizorem z piwskiem w ręku, nigdy, przenigdy nie będziesz musiał podejmować takiej decyzji, nigdy przenigdy nie będzie ciebie to bezpośrednio dotyczyć, więc przestań się wpierdalać i decydować o naszych priorytetach. Nie będziemy czekać do usranej śmierci na odpowiedni dla was moment.

Jest we mnie bardzo dużo żalu. Wy wszyscy, którzy się do tego przyczyniliście, dziękuję, byliście punktem zapalnym. Życzę wam wszystkiego najgorszego. 

Nie próbujcie się chować i przerzucać winą, bo i tak was znajdziemy.

Nie zapomnimy.

Wypierdalać.

5 Comments

  1. Milena

    w punkt. Super tekst, bardzo mi się podoba jak to napisałaś, czuje to całym sercem i duszą! Wkurw u mnie też na maksa, i tak musimy walczyć tak jak piszesz, a nie czekać i myśleć, że mnie to nie dotyczy. Dotyczy nas wszystkich kobiet i mężczyzn, dzieci.

  2. Daria

    Słusznie! To tak strasznie przykre, że „obrońcy życia” nie dostrzegają zniszczonych lub utraconych żyć matek, ojców, pozostałych dzieci i innych osób z tej sieci naczyń połączonych. Przykre, że ich cała energia uchodzi w chwili narodzin. Później dziecko, o które tak bardzo walczyli, staje się łaskawie tolerowanym w przestrzeni publicznej lub wadzącym elementem krajobrazu… Taką obronę życia, to wsadźcie sobie, za przeproszeniem (tak, tak, bo jestem kobietą, z moich ust mogą wychodzić tylko kwiatki lub plugawe obsmarowywanie lgbt i kobiet zgwałconych…) , w dupę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *