Zmiana

Przez pierwsze lata byli czułą , kochającą się parą. Był jej drugim mężem. Po krótkiej pierwszej historii małżeńskiej, która szybko zakończyła się rozwodem, wiedziała, że musi znaleźć kogoś komu zaufa. Gdy spotkała go na swojej drodze dość szybko zanurzyła się w tym związku. Sprawiał wrażenie człowieka opoki, odpowiedzialnego, czułego, opiekuńczego. Wreszcie poczuła spokój i oparcie. Mieli wspaniałą dwójkę dzieci i wszystko było w porządku. Ale po paru latach po raz pierwszy poczuła lęk. Zaczęło się niewinnie. Jego drżące ręce, nieobecny wzrok, dziwne zachowania. Tłumaczył to przepracowaniem, stresem. Jednak jej intuicja nie dawała za wygraną. Po paru miesiącach znalazła w jego torbie strzykawki, igły i ampułki dolantyny.

Jej świat i poczucie bezpieczeństwa runęły. Nigdy nie zapomni tego co wtedy przeżywała. Przerażenie – co z nimi będzie, co z nim, co z ich dziećmi. Życie zmieniło się w koszmar. Początkowo skupiała się na tym jak go ratować , szukała psychoterapeutów, jeździła z nim na konsultacje i pilnowała. Jednakże po pewnym czasie doszła do wniosku, że musi pomyśleć o sobie, bo była strzępkiem nerwów, zestresowana, przerażona i zagubiona w tym wszystkim. Zdała sobie sprawę z tego, że to on sam musi sobie poradzić ze swoim problemem, a ona musi się odciąć, bo inaczej przypłaci to zdrowiem. Pojawiły się w jej głowie myśli S. Uznała to za alarm. Zaczęła szukać pomocy. Po kilku nie trafionych specjalistach udało jej się znaleźć świetną psycholożkę. Pracowały przez wiele miesięcy. Krok po kroku udało się jej wyjść z czarnej dziury w której tkwiła.

Od tego czasu coś się w niej zmieniło. Wiedziała, że jej bezpieczny świat to była bańka mydlana, która pękła. Wcześniej była oparta na nim jak bluszcz. Wiedziała, że musi coś zmienić . Musiała poczuć się silna, żeby mieć świadomość, że da sobie radę , niezależnie od tego co będzie się działo. Psychoterapia bardzo jej pomogła, ale równolegle działała sama. Zrobiła prawo jazdy, kupiła samochód, rozwinęła swoje horyzonty w pracy, co spowodowało, że zaczęła więcej zarabiać. Poczuła się bardziej stabilnie i co najważniejsze – niezależnie. To była bardzo ważna zmiana w jej życiu. Zawalczyła o siebie. Od tego czasu była już zupełnie inną kobietą. Myślącą o sobie i swoich potrzebach, silniejszą i bardziej stabilną.

I po otarciu się o dno rozpaczy i lęku, odzyskała swoją kobiecą moc.

Co do niego, to wyszedł z tego. To był jakiś cud, ale udało mu się. Nie przestała go kochać, ale dopuszczała do siebie myśli, że w życiu każdy scenariusz jest możliwy i że nic nie jest dane raz na zawsze.

5 Comments

  1. Dobrze, że o tym napisałaś. I choć już znam ten tekst, to czytałam go jakby na nowo. I dziś to, co mi się podoba szczególnie to, to zawalczenie o siebie. A gdy nie dajemy rady, to to jak ważne jest poprosić o pomoc. Mam nadzieję, że ta historia zainspiruje też innych, którzy borykają się z podobnymi przeżyciami.

    • KaJa_1205

      Pisałam ten tekst, żeby jeszcze raz się od tego zdystansować, ale przede wszystkim jako przykład ego, że nawet z największymi traumami można i trzeba sobie radzić. Takie przesłanie dla wszystkich którzy są w czarnej dziurze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *