Rocznica, czyli rok w terapii.

Jak się czuje, co się zmieniło w moim życiu? ? Chyba wszystko. Moje podejście do życia, do samej siebie, do otoczenia, odwróciło się do góry nogami.Nie wstydzę się na głos mówić, że chodzę na terapie, bo naprawdę nie ma się czego wstydzić. Wręcz uważam, że wszyscy powinniśmy mówić na głos …

Taniec ze śmiercią

Stoję na moście Gdańskim i tańczę ze śmiercią na balustradzie. Miało być epicko, miało być dramatycznie, w strugach deszczu, z piorunami grającymi tę ostatnią piosenkę. Nie wyszło. Słońce napierdala tak mocno, jakby chciało ugotować moje wnętrze na miękko. Jedyne, co słyszę, to strzępki rozmów. Tańczę na balustradzie, a moje ciało …

Nie żałuję depresji

Czasami zastanawiam się czy warszawskie życie, od którego uciekłam z krzykiem dwa lata temu, było tak złe, jak zapamiętałam. Miałam przyjaciół, których odwiedzałam w trzydzieści minut. Nie jechałam do nich kilka godzin pociągiem. Miałam stacjonarną pracę, w której czekał na mnie ogród i rozmowy ze znajomymi. Rozmowy na żywo, nie …

Artysta

“Jestem tu sam.Jestem tu sam.W betonowym mieście.W betonowym mieście.”Le Illjah, Betonowe Miasto Zamknięty w ciasnych ścianach mojego domu i głowy, spędzam coraz więcej czasu w wirtualnej rzeczywistości, przestrzeni moich myśli, z czasem coraz czarniejszych, coraz ciemniejszych. Fałszywe okna nie wpuszczają nawet pół promienia światła, a sztuczne światło lampy imitującej Słońce …

Nie do pary

Wracam do siebie przez zasypiające miasto. Poziomy deszcz uderza mnie w policzki, odrywając z ciała resztki ciepła. Pukam, a Ty mechanicznie otwierasz mi drzwi. Siadasz przy stole i milczysz. Nie przytulasz mnie ani nie całujesz. Wypełniasz obecnością mieszkanie, a ja wciąż nie mam komu upiec ciasta. Po wnętrzu rozlewa się …

Z każdego dołka da się wyjść!

Czyli krótki wpis o tym jak wylądowałam na SORze i zrozumiałam, że z każdego dołka da się wyjść. Dziś jest 4 lutego 2022 roku co by znaczyło, że dziś mamy Międzynarodowy Dzień Walki z Rakiem. Spokojnie, nie wrzucę tu różowej wstążeczki i bynajmniej nie o tym będzie ten post. Gdy …

Nie karm cudzego cierpienia

Byłam dziś świadkiem licytacji. Poszło o życie, a raczej to, kto ma w nim gorzej. Kto cierpi na gorsze dolegliwości, czyje dziecko choruje więcej, jakie obowiązki przytłaczają człowieka bardziej. Kto taniej przehandlował swoje szczęście i gorzej na tym wyszedł. Słuchałam i nawet kusiło mnie, żeby dołączyć. Powiedzieć, jak to strasznie …

Boję się ciebie

Pada deszcz. Stoisz pod wiatą i cała spięta czekasz na autobus. Wiesz, że gdy do niego wsiądziesz, wszystkie spojrzenia spadną na ciebie.  Podjeżdża. Wchodzisz do środka i czujesz wrogość. Pasażerowie oceniają twój wygląd, źle zaczesany przedziałek, małą plamę na dżinsach, której nie widziałaś przed wyjściem. Pocisz się. Dwie dziewczyny parę …

Nic się nie stało

Nic się nie stało. Można ot tak, powiedzieć i zostawić. Niech się kłębi i dusi, tylko absolutnie nie za głośno. Bo nie wypada. Nic się nie stało, skoro ciągłość tkanek nie została przerwana. Nic się nie stało, skoro nie zostały ślady krwi, a pieniądze nadal leżą na koncie. Dla świata …

Czego nauczyła mnie choroba?

Miałam wiele marzeń, których nie zatwierdziło moje ciało. Przeszłam przez etap rozpaczy, wściekłości, buntu i apatii, aż w końcu dotarło do mnie, że obrażając się na świat za to, że choruję, krzywdzę głównie siebie. Niby żyję, a tkwię w pokoju, gapiąc się w sufit. Tak spędziłam trzy lata gimnazjum. Wracałam …