Wiedźma Aleks

Na świecie istniała jedna z najsilniejszych mocy. Dawno zapomniana, zakurzona jak książki w zamkniętej od setek lat bibliotece. Wielu młodych czarodziejów i czarodziejek nie wiedziała nawet o jej istnieniu, tylko kilka wiekowych wiedźm pamiętało czasy sprzed Wielkiego Załamania, gdy ta siła królowała. Pozwalały sobie opowiedzieć o niej na sabatach, które odbywały się raz na 100 lat. Siadały wtedy przy ognisku i snuły opowieści o tym jak niezwykła moc zmieniała innych. Jak wzniecała iskry w sercach, jak sprawiała, że czarodziejki, które żyły w poczuciu, że nie miały żadnych mocy, nagle odkrywały je. Moce tak wyjątkowe, że  zmieniały ludzkie i wiedźmowe serca. Moce tak silne, że nikt nie potrafił przejść obok nich obojętnie. Czarodziejki wyklęte i jałowe stawały się  najpotężniejszymi wiedźmami jakie widział świat. 

Ale czy ktoś słuchał tych pradawnych magicznych opowieści? Czasy się zmieniły. Wspólnota wśród wiedźm się zatraciła. Każda z wiedźm działała na swój rachunek. Czasem któraś z wiedźm przycupnęła przy ognisku by posłuchać wiedźmowych opowieści, ale nikt już w nie nie wierzył. Że niby ta moc miałaby im pomóc lepiej czarować, być lepszymi czarodziejkami? Kto to słyszał? Brednie staruch, którym legendy mieszają się z rzeczywistością. Ogniskowe baśni dla dzieci.

Lata mijały, a w świecie rozpanoszyła się samotność. Wiedźmy łypały na siebie nawzajem. Coraz więcej jałowych czarodziejek przychodziło na świat. Nastąpiła druga fala Wielkiego Załamania. Jedni mówili, że to przez złych czarnoksiężników, którzy rzucali zaklęcia dzielące świat. Inni natomiast mówili, że czarodzieje i czarodziejki sami są sobie winni, a świat sam zmierzał w stronę ciemności.

Ale gdy nadzieja już przygasała, na świat przyszła wyjątkowa wiedźma. Inna niż wszystkie, jakby z innego świata. Gdy pierwszy raz otworzyła oczy, jej długie i gęste rzęsy, których nie dało się nie zauważyć uruchomiły podmuch wiatru. Wiatru tak ciepłego i otulającego, że u każdego kogo musnął w sercu rozświetlał się promyczek. Promyczek, za którym szła nadzieja. Wiedźmy i czarodzieje prawie zapomnieli jak wielką mocą jest to ciepło, które miała w sobie. 

Lecz niestety serca niektórych były tak skamieniałe, że gdy długorzęsa Aleks dzieliła się swoją iskrą inni próbowali ją zgasić. I powolutku płomień Aleks również zaczął przygasać. Zaczęła żyć tak jak inni, a przynajmniej próbowała. Próby te sprawiły, że zbladła, a mrugnięcie, którym potrafiłaby rozświetlić całe zgromadzenie czarodziejów i czarodziejek, dziś ledwo poruszało zwierzęta. Aleks powoli zaczęłą tracić swoją wrodzoną moc jak reszta jej pobratymców. Zaczęła iść przez życie z zamkniętymi oczami, mrugając z przypadku.

Aż nadeszły jej 100-tne urodziny. Wielkie wydarzenie dla każdej młodej wiedźmy. W tym wieku każda z wiedźm wybiera swoją główną moc i drogę, którą chce podążać.  A urodziny Aleks były wyjątkowe, ponieważ przypadały na Wielki Sabat. Taka wiedźma rodzi się tylko raz na Przełom. Gdy świat na chwilę się zatrzymuje i kładzie odważniki na szali, gdy chce odwrócić bieg wydarzeń. Wtedy rodzi się wiedźma wyjątkowa, która osiąga wiek dojrzałości właśnie podczas Wielkiego Sabatu, najważniejszego wydarzenia wśród wiedźm.

To był pierwszy Wielki Sabat Aleks, w końcu odbywa się on raz na sto lat. Słyszała o nim wiele, że zlatują się na niego wiedźmy z całego świata, że odprawiają rytuały, że dzieje się tam magia wspólnoty, której już prawie nie ma na świecie. Słyszała o tym, ale ciężko jej było w to uwierzyć. Jej płomień ledwo się tlił przygaszony skamieniałymi sercami innych czarodziejów.

O północy miała stanąć przed zgromadzeniem wiedźm i ogłosić swoją moc. Ba! Miała ją zaprezentować. Aleks już dawno zapomniała o swojej mocy. Czasem w snach czuła ciepły otulający wiatr i wydawało się jej, że to ona go wywołuje. Ale to były tylko sny, głupie mrzonki. Chodziła do szkoły magii i nauczyła się robić talizmany. Tak, na tym dobrze się znała, potrafiła zaklinać w nich moc. Nie jakąś wielką, ale zawsze coś. Tak, dziś opowie o swoich talizmanach, to jest jej wyuczona moc. Może nie spektakularna, ale zawsze coś.

Za 15 północ z drżącymi dłońmi, Aleks przycupnęła przy oddalonym od tłumów ognisku. Siedziała tam staruszka, Aleks kojarzyła ją, słyszała pogłoski o najstarszej na świecie wiedźmie i odgadła po wyglądzie, że to była właśnie ona. Była pomarszczona i zgarbiona tak, że ledwo ją dostrzegła zza płomieni, ale staruszka dojrzała ją od razu. I gdy ta lekko mrugnęła, staruszka od razu się wyprostowała, znikła, a potem nagle się pojawiła tuż obok Aleks.

– Opowiedzieć Ci historię? – zapytała.

Aleks lekko zaskoczona i przestraszona powiedziała – Tak, ale mam teraz tylko 15 minut, bo zaraz ogłaszam swoją moc na Sabacie. 

– Wiem, Najjaśniejsze Słońce, dlatego przyszłaś tu w odpowiednim momencie. 

Aleks nie rozumiała dlaczego staruszka zwracała się do niej tak, jakby wiedziała kim jest, ale rozsiadła się przy ognisku i słuchała opowieści. Opowieści, której nigdy wcześniej nie słyszała. O pradawnej mocy, która zmienia serca ludzi i wiedźm. O mocy, która rodzi nadzieję i rozświetla mrok.

I nagle stało się. Coś w Aleks zaczęło drgać. Dreszcz zaczął przechodzić przez jej całe ciało, coś zaczęło się w niej budzić. Rozejrzała się dookoła czy ktoś nie rzuca na nią uroku, ale nie, to chyba było coś z jej środa. Czy to ta opowieść? Czy to ta staruszka?

Aleks była inna niż pozostałe wiedźmy, więc słuchała opowieści staruszki z wielką ciekawością i chciała wierzyć, że to co opowiada ta babinka jest prawdą, że istnieje taka moc, która powoduje rozkwit najlepszych mocy u innych wiedźm i czarodziejów. 

W głębi siebie pod stosem oczekiwań innych wiedziała, że musi być na świecie coś większego, coś bardziej magicznego niż uczą w szkołach. Wiedziała to i czuła silnie przez całe swoje życie.

– Słońce, już czas. – powiedziała łagodnym głosem staruszka.

Aleks spojrzała na księżyc i cień rzucany przez drzewa. – No tak, już prawie północ. – pomyślała. 

– Nie, Słońce, JUŻ CZAS. – powiedziała bardziej zdecydowanych głosem babinka.

– Nie rozumiem. – rzuciła Aleks.

– Zamknij oczy. – dotknęła powiek Aleks swoimi pomarszczonymi lecz miękkimi dłońmi. – Zamknij oczy najmocniej jak potrafisz.

Aleks nie wiedziała co się dzieje, ale nie mogła się oprzeć tej chwili. Zamknęła oczy, serce jej waliło i czekała co się wydarzy. 

– A teraz Słońce wyobraź sobie najcieplejszy i najdelikatniejszy wiatr, który otula Cię w chłodny sierpniowy wieczór.

Nagle Aleks poczuła żar w swoim sercu, z którego zaczął tlić się płomień. Przypomniała sobie wszystkie sny i wszystkie wiatry, które ogrzewały nie tylko ją, ale i wszystkich dookoła. Wiedziała, że te wiatry istnieją i że są częścią niej.

– A teraz podaj mi rękę, ale nie otwieraj oczu. – powiedziała wiedźma wiedźm. Wiedźma, która była wystarczająco długo na świecie, by wiedzieć, że nadzieja umiera ostatnia.

Wzięła rękę Aleks, ścisnęłą ją i zniknęły na chwilę, by zaraz pojawić się przy wielkim ognisku, przy którym setki wiedźm czekały na uwolnienie mocy młodych wiedźm.

– Aleks, już czas. – wyszeptała jej na ucho stara wiedźma i zniknęła jakby jej nigdy nie było.

– Aleks dziś są Twoje setne urodziny, czy wiesz co jest Twoją największą mocą? – zapytała oficjalnie prowadząca Wielki Sabat wysoka wiedźma.

– Tak, wiem. – odpowiedziała z walącym sercem Aleks.

– Dobrze. Więc zaprezentuj nam swoją moc.

Stała przy ognisku buchającym na 5 metrów. Spojrzała w górę i przywołała w myślach swoją miotłę, usiadła na niej i wzniosła się kilka metrów do góry, tak by cały Sabat ją widział.

Wiedźmy oglądały się po sobie pukając się po głowie, że przecież każdy potrafi latać na miotle, uczą się tego już jako 10-latki, ale mimo wszystko patrzyły zaciekawione na Aleks. 

I wtedy stało się. Świat zatrzymał się na chwilę. Aleks w długich blond włosach, w których lśnił księżyc i odbijały się płomienie ogniska unosiła się skupiona i pewna siebie jak nigdy. Otworzyła oczy i zamaszyście mrugnęła swoimi długimi rzęsami. Zerwał się podmuch, którego jeszcze nie było na tym świecie, który zrzucił czarodziejskie kapelusze z głów wiedźm. 

Aleks zaczęłą obkrążać ognisko i patrzeć w oczy każdej wiedźmy. Mrugała i otulała je ciepłym wiatrem. One wszystkie to czuły. Nagle w swoich uszach zaczęły słyszeć: “Jesteś wspaniała”, “Dasz radę”, “Masz moc”, “Możesz wszystko”, “Wierzę w Ciebie”. Niektóre wiedźmy zaczęły płakać z natłoku emocji. Nigdy nie czuły się tak, no właśnie jak? Co to za uczucie, co się dzieje? Zrobiło się tak jasno, jakby świt przyszedł trochę za wcześnie. W serach wiedźm zaczęła się tlić iskra. Żadna z nich nie wiedziała co się dzieje, bo świat już dawno zapomniał o tej pradawnej mocy. 

W końcu wysoka wiedźma wstała, otarła łzy i wykrztusiła z siebie. – Aleks, co to jest za moc?

– Siła wsparcia. – wykrzyknęła Aleks tak, żeby usłyszał ją każdy. 

A potem mrugnęła jeszcze raz bardzo powoli i zdecydowanie. Uruchomił się najdelikatniejszy i najcieplejszy wiatr na świecie, który otulił serca wszystkich wiedźm. Wiatr je otoczył i przyciągnął do ogniska, zbliżyły się do niego, złapały za ręce i zaczęły kołysać tak, jak je prowadził. Zaczęły śpiewać: “Jesteśmy siostrami i ja Tobie siostro zawsze pomogę”. Ich śpiew niósł się z wiatrem przez wszystkie krainy. Czarodzieje i ludzie budzili się tego dnia odmienieni. Od tego momentu świat już nie był taki sam. Wróciła pradawna moc, która rozjaśniła ciemności, która budziła czarodziejów i czarodziejki z letargu. Na świecie zaczęły się ujawniać wyjątkowe moce. Okazało się, że nie ma jałowych wiedźm, każda posiada moc, która potrzebowała trochę wsparcia by się ujawnić.

O Aleks zaczęły krążyć legendy, o wyjątkowej wiedźmie, która uwierzyła w swoją moc i odważyła się nią podzielić ze światem. O rzęsach, które wywoływały podmuch, który zwala olbrzymów na kolana. A płomień Aleks i jej moc już nigdy nie zgasły, bo miała teraz swoje siostry wiedźmy, które zawsze podawały jej pomocną dłoń, gdy tego potrzebowała, bo tak właśnie działa wsparcie – wyjątkowa moc, która wróciła do świata dzięki wyjątkowej wiedźmie Aleks.

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *