Naked.

Jak sięgnę pamięcią to nigdy nie miałam problemu a nagością, tzn hm chyba miałam całkiem inne zdanie niż wiele otaczających mnie dorosłych.

Pamiętam sytuację ze szkoły, gdy miałam14 lat.

Latem, koszulka na ramiączka i odkryty pępek – tak dziwne w sumie, chyba jest to, że byłam w ten sposób ubrana w szkole. Ale pamiętam jak podszedł do mnie i moich koleżanek ksiądz i powiedział, że grzeszymy, prowokujemy, że pokazujemy swoje ciało i kusimy kolegów.

WHAT? Przecież stoimy sobie, rozmawiamy, jak do jasnej cholery niby ‚kusimy” tych naszych biednych kolegów. Grzeszymy? A może ksiądz miał na myśli siebie?

na potrzeby tekstu stoję przed lustrem całkiem naga.

Widzę zmęczone ciało, ciało, które ma już dość. Nie jest elastyczne , w wielu miejscach coś wisi… nie, to nie jest coś. TO TŁUSZCZ moja droga i tak to trochę na własne życzenie.

Stoje naga, przed lustrem.

Nie, zdecydowanie nie lubię swojego ciała 12.01.2021…. rok temu lubiłam, lubiłam na nie patrzeć, lubiłam się dotykać, pracowałam na to 1,5 roku, żeby czuć się dobrze sama ze sobą. Tak było.

Przyszła pandemia, zamknęli siłownie, zamknęli nas w domu, zakazali wyjść do lasu… moje zły nawyki wróciły, wygrały ze mną. Moja królowa lenistwa założyła swoją koronę i ponownie zaczęła się panoszyć. Także zatrzymałam się, usiadłam, zaczęłam jeść, pić i to zastąpiło mi wszystko.

Poddałam się.

Wiesz, moje ciało też lubiłam jak byłam nastolatką. Zawsze lubiłam swoje piersi, nigdy nie były zbyt małe ani za duże, idealne, mieszące się w męskiej dłoni.

Byłam kiedyś zakochana, tkwiłam w tej chorej miłości 5 lat, dziś jak oglądam zdjęcia z tego czasu to moje ciało było idealne, wtedy tego nie wiedziałam. Tzn wiedziałam, do czasu, aż zostałam stłamszona przez miłość mojego życia. Zamknięta w złotej klatce, ostatecznie porównywana do każdej innej dziewczyny. Wieczne uwagi na temat mojego brzucha, nóg, policzków. Kurwa ja naprawdę byłam zajebiście szczupła wtedy, jak teraz o tym myślę, to przeraża mnie to jak ktoś może zryć drugiej osobie banie do tego stopnia, że wierzy w coś co nie istnieje. Niby taka gruba i brzydka a lubił się ze mną pieprzyć i mimo wiecznych rozstań, zawsze chciał do mnie wracać bo było mu dobrze w łóżku. Długo po rozstaniu, dostawałam od niego smsy z propozycją, żebyśmy byli przyjaciółmi do łóżka. Przecież tak nam dobrze razem, tak się zgrywamy w tej kwestii. Idiota, zero kurwa taktu… kochałam go ślepo… na szczęście się to skończyło. A ja pokochałam swoje ciało na nowo.

Z dumą nosiłam spódniczki, obcisłe spodnie, kuse bluzki, pokazywałam dekolt, brzuch, nogi… pamiętam raz, jak moja koleżanka powiedziała mi – jak cudownie widzieć Cię bez niego, jesteś sobą, jesteś piękna.

Różnie się mamy z moim ciałem – coś nam nie idzie granie do jednej bramki. Mamy wzloty i upadki. Duże skoki wagi.. bardzo… potem cudowna dieta gdzie schudłam 18 kg!!! Moje ciało takie piękne znowu…ale bah jakiś krach na giełdzie i chop chop moje ciałko znowu nabrało kształtów i nie mogę na siebie patrzeć. Chowam się za luźnymi ubraniami, na całe szczęście wraz z moim mężem wolimy góry to latem nie muszę inwestować w 10 kostiumów i się rozbierać na plaży. Jak już to rozbiorę się i opalam topless u nas na wsi , na tarasie, otoczona lasem wiem, że nic mi nie grozi. Nikomu nie zaszkodzi widok mojego ciała. Chyba, że jakiś ptak, dzikie zwierze się wystraszy … o tym nie pomyślałam do tej pory.

Także nagość to dla mnie temat tabu, moja nagość, bo ogólnie nie mam z nią problemu.

Jak moje ciało jest ładne uwielbiam chodzić nago po domu….teraz… nie, nie chodzi o to, że ktoś mnie zobaczy, ale jak ja zobacze siebie w lustrze to chyba pęknie mi głowa.

Unikam.

Także tak, dziś czekam, aż uwolnię swoje demony i będę mogła wrócić do swojego ciała, bo obecnie, nie jest moje, źle mi z nim.

Każdy zły stan odbija się na moim ciele.

Nagość to też moja głowa.

Dziś stoję tu przed Wami całkiem naga, pozbawiona ubrania, pozbawiona blokad i strachu.

8 Comments

  1. Magdalena

    Ja za nastoletnich czasów miałam 15kg niedowagi i chciałam przytyć, by nie mieć już tej paskudnej dziury miedzy udami. Potem przytyłam, szpara zatonęła pod wodospadem z tłuszczu, a ja wciąż niezadowolona stoje przed lustrem. Chciałabym kiedyś móc powiedzieć sobie: „ale masz zajebiste ciało”. Jednak ku temu dłuuuga droga.

    ALE! Co prawda nie podoba mi się mój wygląd zewnętrzny, ale nie przeszkadza mi to traktować moje ciało jak dobrego przyjaciela – dbać o nie, dobrze się odżywiać, ćwiczyć, suplementować i balsamować tak, by miało wszystko czego potrzebuje. Bo moje ciało zawszy było, jest i będzie ze mną do samego końca.

  2. Ewstra

    Fajny tekst. Wydaje nam się, że jesteśmy tacy cywilizowani, bo na przykład w krajach arabskich kobiety muszą nosić burkę, ale jak przychodzi co do czego to jakiś pierwszy lepszy ksiądz może ci bez żenady powiedzieć, że grzeszysz. To jest jakiś absurd jak się o tym pomyśli z dystansem. Czemy nie powiemy takiemu księdzu „Chłopie ogarnij się nosisz kurwa sukienkę, a mówisz mi że ja się źle ubieram”. Najgorsze, że jest na to przyzwolenie. Mam nadzieję, że młode pokolenie ma więcej rozumu i to się niedługo zmieni.

  3. No widzę, że nie tylko ja czytam w Twoim pamiętniku, ale Ty w moim też pogrzebałaś i to ostro! Jak to jest, że jesteśmy takie nieidealne, ale do łóżka z nami to w podskokach? Brzydzę się takim podejściem. Ostatnio oswajam się ze swoim nagim ciałem, z piersiami, które po prostu są, w tej swojej miękkiej, niekoniecznie pełnej krasie i przyzwyczajam się do ich widoku, do tego jak się zmieniają każdego dnia, w zależności od cyklu. Ciało się zmienia, starzeje, traci jędrność, ale ukochuję je jak tylko potrafię, w końcu mam je tylko jedno i tylko ja mogę o nie zadbać.

    • no właśnie jak to z tym jest? Facet jest w stanie zmieszać Cię z błotem, zniszczyć, złamać Twoje serce… no ale pójdzie z Tobą do łóżka – z łaski? Nie sądzę. Też się tym brzydzę, bardzo. Cudownie słyszeć, że ukochujesz swoje ciało, ja jeszcze nad tym pracuje. Dzięki, że czytasz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *