Zimowa opowieść

Przyjeżdżają całą rodziną – dorośli i roześmiane dzieci. Przywożą dary, ciepłe koce i smakołyki. Przechadzają się między kojcami. „Jaki piękny piesio!”, „Jesteś śliczny!”, „Mamo, mamo, zobacz, jaki kochany!”, „Czy możemy wyprowadzić go na spacer?” – słyszysz o wszystkich, tylko nie o sobie. Szczekasz, by zwrócić na siebie uwagę, drapiesz w pręty, kręcisz bączki jak szalony, ale z jakiegoś powodu jesteś dla nich niewidzialny…

*

A jednak zabierają cię na spacer. Z ekscytacji, że wreszcie wyszedłeś z boksu, biegasz i skaczesz na lince jak szczeniak. Twój nos rozsadzają zapachy, chłoniesz je wszystkie naraz. Nie przestajesz merdać. Częstują cię smakołykami – chwilo, trwaj! Czy tak już będzie zawsze? Spacer cię rozgrzewa, ożywia, znów masz energię, chęć życia, znów stajesz się wesołym psem. Wszystko dookoła cię cieszy – wysoka trawa, łaskocząca brzuch, zapach ziemi i wyszukiwanie ukrytych mysich norek, las nad głową, przestrzeń, której nie masz na co dzień, a przede wszystkim – obecność ludzi, którzy mówią do ciebie, chwalą cię, cieszą się twoją obecnością… Ty też się cieszysz, ogon sam chodzi jak szalony, jesteś tą chwilą, jesteś radością!

*

To zawsze trwa tylko chwilę. Wracasz do kojca, jeszcze nie całkiem rozumiejąc, co się stało. Znów kraty, znów buda, znów jesteś sam w zgiełku przechowalni. Odchodzą, wsiadają do ciepłego auta, mama obiecuje gorące kakao i ciasto drożdżowe, dzieci się śmieją, może gdzie indziej znajdą wymarzonego pieska. Wszyscy Twoi kumple dookoła szczekają, jest harmider, jest codzienność przechowalni, zewsząd bodźce, które nie dają ci odpocząć. Patrzysz przez chwilę za ludźmi, którzy cię nie chcieli, po czym spuszczasz głowę i chowasz się do budy.

*

Zimno.
Wilgoć zamarza na rzęsach, chłód przenika do kości. Jest grudzień, to tak naprawdę dopiero początek zimy. Będzie gorzej. Będzie wiatr i śnieg albo zamarzający deszcz. Będzie ciemno i samotnie. Wolontariusze odwiedzą cię, sprzątną kojec, dadzą jeść, wyprowadzą na spacer – ale przecież nie mogą być z tobą non-stop. Znów zostaną ci kraty i buda. Szczekanie innych psów, ciągły harmider. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem – nie wiadomo, kiedy mijają kolejne zimy. Jesteś coraz starszy, coraz gorzej je znosisz… Ile jeszcze wytrzymasz?

*

Wprawdzie budy, które zapewniamy naszym podopiecznym, są ocieplane, ale to wciąż tylko budy w kojcach w stowarzyszeniowej przechowalni. Kolejny rok spędzają w ten sposób Albi, Ciastek, Karmel, Majek i Migotka. Kolejny rok bez nadziei na dom i miłość człowieka. Kolejny rok bez ciepłej przystani, własnego kąta. Dlaczego niektóre psy są niewidzialne? Co sprawia, że choć garną się do człowieka, są pomijane przy adopcjach? Codziennie dziwimy się temu, że mimo wspaniałych charakterów te psy wciąż zimują w przechowalni.

Nie pozwólmy im spędzić kolejnej zimy za kratami! 

Jesteśmy przeciwni darowywaniu psów, zwłaszcza szczeniąt, w prezencie świątecznym – ale może święta to dobry moment, by podarować psom kochający dom?

Zainteresowanych adopcją prosimy o kontakt: 570 512 956 lub 735 084 106.

Tekst powstał dla Stowarzyszenia Na Rzecz Ochrony Zwierząt Nasielsk,
którego jestem wolontariuszką. Został opublikowany po raz pierwszy 
w gazecie „Życie Nasielska”, nr 1/2021 (569) z 25.12.2020-7.01.2021, 
str. 10.

Stowarzyszenie powstało w 2017 roku z inicjatywy kobiet, 
którym nie było wszystko jedno. W całości utrzymuje się z darowizn, 
a jego działalność opiera się na wolontariacie. Jeśli chcielibyście
wesprzeć działania Dziewczyn z Nasielska, jest szereg rzeczy, 
które można dla nich zrobić: od zdalnego wolontariatu 
(promocja ogłoszeń adopcyjnych) przez spacery z psami i fotowolontariat 
po prowadzenie domu tymczasowego. Można też po prostu 
przywieźć karmę i akcesoria lub zrobić przelew - szczegóły na 
Facebook.com/stowarzyszenienarzeczochronyzwierzatnasielsk.

Oryginał fotografii wykonała Olga Wywiałek, wolontariuszka
Stowarzyszenia. Portret przedstawia Gonzo, który poleca się 
do adopcji 🖤

9 Comments

  1. Anna Zet

    Smutna rzeczywistość schronisk i przytulisk. Bardzo wzruszające i ważne. Dobrze popatrzeć na świat oczami zwierzęcia, to zawsze uziemia.
    Daje mi poczucie realności i łączności z otoczeniem na prostych zasadach. To bardzo odświeża i pomaga uwolnić się od wewnętrznego, ludzkiego chaosu, jaki często w nas gości.
    Bardzi mi się podoba ♡

    • Dziękuję! <3
      Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny, taki właśnie efekt chciałam uzyskać! Cieszę się, że mi się to udało – i mam nadzieję, że dla kogoś (zarówno dla bezdomnego psiaka, jak i szukającego przyjaciela człowieka) ten tekst okaże się ważnym i odważnym tekstem, zmieniającym życie!

  2. Joanna Urbanek

    Paulina, a ja tylko napiszę, że pamiętając jak silne emocje wywołał we mnie Twój tekst, gdy czytałam go pierwszy raz, nie umiałam dziś do niego wrócić. Szczególnie, że jestem właśnie po lekturze Twojego tekstu o kubku i mam takie poczucie komfortu i bezpieczeństwa w tej chwili, że nie umiem się zmusić, żeby ją opuścić. I wiem jak egoistycznie to brzmi, ale nie umiem. I niech to będzie dowód na to jak wspaniale operujesz słowem. Na pewno jeszcze nie raz do niego wrócę, bo trafia w sam środek serca i nie chce z niego wyjść.
    To wspaniałe, że robisz tyle dla psiaków ❤️

  3. Inga

    Smutno, ale bardzo prawdziwie. Tekst porusza i zostaje w pamięci. Podoba mi się jego konstrukcja i ten kontrast pomiędzy idyllą a brutalną rzeczywistością. To taki emocjonalny rollercoaster: najpierw ogromna radość i euforia, a później gorzkie rozczarowanie i lodowaty chłód.
    Życzę Ci, żebyś trafiła tym tekstem do nieprzekonanych i żeby jak najwięcej psiaków znalazło nowy dom! 🙂

  4. Magdalena

    Jestem kocią wolontariuszką i niezmiennie nie jestem w stanie zrozumieć, jak niektóre cudowne stworzenia, o wspaniałych charakterach spędzają swoje życie w schronisku. Tulę je bardziej <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *