Urodziny Matki -zapiski z kalendarza

Poniedziałek.

Jestem.
Jestem zazdrosna o cudze życia…
Nie. Nie mam nic swojego.
Nie jestem specjalistką w żadnej dziedzinie.
Odbieram sobie wszystko to, czego pragnę.
To kara. Grzech przeszłości. Cierp!
Cierpienie i niepewność to wszystko, co znam.
Boję się jutra. Nie poproszę o pomoc.

Wtorek.

Terapia.
Coraz więcej rozumiem. Nie cieszy mnie to.
Wspomnienia przychodzą jedno po drugim.
Co ja z nimi pocznę?
Wiem, że czas na prawdę, ale czy jest już czas,
aby ją wyznać? Co będzie potem?
To jest jak pląsanie z radości, że rozwiązało się zagadkę, balansując na linie rozwieszonej nad przepaścią.
Powodzenia.

Środa.

Pytania.
Nabieram tempa rutyny.
Przewalam się przez dni.
Czy wytrwam?
Czy spłacę wreszcie, co jestem winna?
Jestem dobrej myśli.
Po raz kolejny ustalam fakty.
Rozkładam i planuję.
Czy starczy mi sił na wszystko?

Czwartek.

Urodziny.
To dziś!
Dziś się narodziłyśmy.
Obie.
Linia pociągnięta od zarania dziejów.
Gwiazdozbiory owulacji i ocean krwi.
My… Rozsiane po świecie.
Natura jest zbyt mądra na to, by tworzyć linie.

Piątek.

Żałoba.
Pierwszy dzień nieadekwatności i oderwania.
Znowu.
Ile razy jeszcze zawyję do księżyca lampy łazienkowej?
Zmieszam łzy z deszczownicą prysznica?
Wykrzyczę rozdymane płuca w miękkości ręczników?
Wbiję paznokcie w mokre uda, wstrzymam powietrze, a potem odetchnę bez ulgi.
Wetrę balsam, włożę sweter i wyjdę czysta.

Sobota.

Samotność.
Jak dobrze jest porozmawiać i pośmiać się,
tak do bólu brzucha, z kimś dawno niewidzianym. Trzecia nad ranem.
Obudziła mnie cisza mieszkania.
Wołam psa.
Wskakuje na łóżko i kładzie się obok, zajmując pustą połowę.
Nie umiem spać sama.

Niedziela.

Spokój.
Gorąca kawa nad zimnym morzem to był dobry pomysł. Siedzę na kamieniach i nie myślę.
Przyglądam się Kusemu.
Jego sierść odbija ostrą bielą od ciemnej zieleni osiadłych wodorostów.
Kluczy pomiędzy palami odkrywając skarby falochronów.
Mój pies. On.
Tylko tyle.

8 Comments

  1. Magdalena

    Z każdym kolejnym dniem robiłam sie coraz bardziej smutna, ale potem nastała niedziela i już wiem, że nie jesteś sama, bo masz najpiękniejszego przyjaciela na świecie i wszystko będzie dobrze. Musi!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *