L jak Lato

Każde lato należało do niej. Wyprawy na targ i kupowanie świeżych warzyw i owoców. Sadzenie kwiatów, podlewanie ogródka… Pachnacy twarożek ze szczypiorek na śniadanie i soczyste, czerwone pomidory. Koniecznie z sola i śmietna. To był jej przysmak. Zaraz po śniadaniu zabierała się za obiad. Wiadomo Babcia. Chciała nas nakarmić (czytaj utuczyć ;)). Moja ukochana zupa pomidorowa ze świeżych polnych pomidorów z ziemniakami… już nie otworzę tego smaku. 

Nie spodziewałam się, że doczekam się tego dnia. Pamietam jak sie z Toba przekomarzałam, że to ja pierwsza umrę. Tak bardzo nie chciałam byś odeszła. Byłaś dla mnie jak matka, przyjaciółka… byłaś dla mnie wszystkim.  A dzisiaj to już kolejny zachód słońca bez ciebie. W domu pusto, serce powoli się skleja. Ale nie będzie już takie samo, bo Ty zabrałaś jego kawałek ze sobą. 

Tego lata postanowiłaś wyprowadzić się i zamieszkac gdzies w odległej krainie. Gdzie będziesz mogla tańczyć do białego rana i śpiewać ukochane melodie.

Czy gniewasz się na mnie? 

Czy nadal mnie kochasz? Chyba nigdy Tobie tego nie powiedziałam. Tak trudno było nam mówić dobre słowa. “Kocham Cię” stawało w gardle, a “nienawidzę” było tak łatwo powiedzieć. 

Ja Cię kocham i będę na zawsze. 

Z kuchni dolatuje do mnie zapach jabłecznika, taki jaki Ty zawze robiłaś z antonówek późnym latem. Z cynamonem. 

“… zdążyłam tak wiele tobie powiedzieć lecz mimo wszystko zabrakło nam chwil […] Nie żałuję niczego co było bo było pięknie tak jak miało być, lecz szkoda mi tego co się jeszcze nie zdarzyło, że nie zobaczysz moich wiosen i zim, lecz wszystko dzieje się tu i teraz i poza tym nie zmienię już nic mogę ciebie tylko wspominać i pielęgnować to czego nauczyłeś mnie […]”
ShataQS „List”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *