Na tyłach willi Maksencjusza

Czy mogę być jednocześnie w roku 306 i 2025? Czary-mary, hokus-pokus… i mogę. Ba, jestem. Dobrze, że dziś nie muszę wierzyć w żadnego z bogów ani kłaniać się przed żadnym cesarzem, aby poślubić tego, którego kocham. Tak zwanego oblubieńca. Wzięłam zatem to, co lubię – od starożytnych rytuałów, przez polskie tradycje, na rzymskim oblubieńcu kończąc…

Leon

Mam takie wspomnienie z jego dzieciństwa, Leon biega po podwórzu, goni się z naszym ukochanym przybłędą. Nazwaliśmy go Uszatek, bo jedno ucho miał oklapnięte. Był trochę ciapowaty, ale jaki pocieszny. Nasz kochany kundelek. Nie ma go już z nami niestety. Na myśl o tych beztroskich chwilach w oczach stają mi łzy, głos lekko się łamie….

W klimacie dziewięćdziesiątych lat

Żelazko Dezamet sunęło to w prawo, to w lewo prostując wszelkie zagniecenia, które jeszcze przed chwilą widniały na tkaninie.  Sumiennie w prawo i w lewo. Czynność powtórzona tysiąckrotnie. Pracę zawsze zaczynałam od swoich wielobarwnych koszul, potem na warsztat szły spódnice, na koniec chustki. Kabel w biało-czarne prążki wił się skocznie przy każdym moim ruchu. Podczas…

Złoty kolczyk

– Biegnij – krzyczę. Nawet nie odwracam się za siebie. Prę naprzód. Moje nogi jakby dostały turbo doładowanie, pchają mnie na przód. Nie wiem jak moje płuca nadążają z filtrowaniem powietrza. Serce bije jak oszalałe. Moje policzki wręcz płoną. Czuję drobne kropelki potu na moim czole. Za sobą słyszę zdyszane sapanie Zośki, odwracam się za…

Przetwórnia

Telefon zadzwonił, gdy gotowałem w kuchni makaron. – Hallo? – po drugiej stronie słuchawki ktoś szybko oddychał.  – Hallo. Słucham – odpowiadam grzebiąc widelcem w mętnej wodzie. Widelec ześlizgiwał się z podejrzanie żółtych świderków. Pewnie znowu pomyliłem opakowania i kupiłem jakieś bezglutenowe ekościerwo. Makaron z cieciorki, albo marchewki. -No słucham. – powtarzam zirytowany i na…

Cytryny

Odkąd Julia pamięta, matka była zawsze zmęczona. Po pracy, przed pracą, w weekend, w święta. Przy oglądaniu telewizji i przy zmywaniu naczyń. Czuła narastającą złość patrząc na jej wiecznie skrzywioną minę. Julia poprosiła ją o cytryny tydzień wcześniej. Na zajęciach mieli malować martwą naturę. Dramatycznie ułożone ciężkie materiały jako tło, strategicznie rozmieszczone owoce. Światło i…

Papierowe morze

Wyobrażaliście sobie kiedyś, jaka śmierć jest najgorsza? Mój Dziadek powiedział mi raz, że najgorzej byłoby utonąć w morzu, zrobić ten jeden krok za dużo na mieliźnie i nagle zapaść się po sam czubek głowy. I spadasz coraz niżej i niżej, i nawet jak w końcu dotrzesz do dna, to wiesz już, że nie ma dla…

Limen

To była jedna z tych pór dnia, którą trudno nazwać jednym słowem. Jeszcze nie zapadł wieczór, nie zaczął się zmierzch, ale dzień już wsuwał buty i otulał się płaszczem, jakby mówił nic tu po mnie i czekał na moment, gdy będzie mógł zamknąć za sobą drzwi. Latarnie wybite z rytmu, nie wiedziały, czy już mają…

Ballada o góralskiej miłości

-Ino pytom cie, cobyś nikomu o tym nie godoł – powiedział Józek zeszłej nocy do swojego sąsiada Lucka tuż po wyznaniu, że zakochał się na zabójw Hance. Józek oblał się rumieńcem po tej deklaracji, a być może również i po kilku wysokoprocentowych kroplach, które sprzątnęli z Luckiem ze stołu. Właściwie Józek nie był pewien, dlaczego…

Moje Miasto

Lubię ciszę mojego mieszkania, kiedy jestem sama. Rozkładam się z dziennikiem, naklejkami i kolorowymi washi na stoliku w kuchni. Przez chwilę myślę nad pustą kartką.  Chcę napisać o… -Napisz o mnie- nie wita się, tylko siada na krzesełku mojego męża i patrzy na mnie swoimi wielkimi oczami- masz o mnie trochę historii nazbieranych w dzienniku,…