Deszcz
Liście są śliskie i kiedy idę, muszę cały czas zerkać pod nogi. Deszcz bębni miarowo w czaszę parasola. Przystaję na chwilę i rzucam pełne rezygnacji spojrzenie w niebo. Bez zmian, niestety. Nade mną, moim parasolem i całym miastem kłębią się szarawe chmury. Nabrzmiałe deszczem, niczym przejrzałe owoce sokiem. Mam wrażenie, że gdybym ich dotknęła, rozdarłyby…
