Deszcz

Liście są śliskie i kiedy idę, muszę cały czas zerkać pod nogi. Deszcz bębni miarowo w czaszę parasola. Przystaję na chwilę i rzucam pełne rezygnacji spojrzenie w niebo. Bez zmian, niestety. Nade mną, moim parasolem i całym miastem kłębią się szarawe chmury. Nabrzmiałe deszczem, niczym przejrzałe owoce sokiem. Mam wrażenie, że gdybym ich dotknęła, rozdarłyby…

Oni

Natasza zaklęła pod nosem. Od godziny próbowała przebić się z centrum na przedmieścia. Wykorzystała parę chwil stojąc na czerwonym świetle, żeby zadzwonić do Fiodora, jednocześnie próbując zapalić papierosa. Zaciągnęła się łapczywie i wtedy usłyszała głos męża w słuchawce. „Znowu palisz?” – zapytał szorstko – „Wywalasz w błoto moje pieniądze a tak w ogóle to gdzie…

Veni, vidi, vici

Przybyłem na tę ziemię razem z Profesorem. Pomógł mi się zaaklimatyzować, dbał o mnie. Pilnował, żebym był dobrze odżywiony i spędzał dużo czasu na dworze. „Słońce jest życiem” – mówił, nachylając się nade mną z dobrotliwym uśmiechem. Pamiętam, że miał okrągłe oprawki okularów, a szkła tak grube, że na nosie zrobiło mu się wgłębienie od…

Rübezahl

Otwieram oczy i patrzę w dół z lekkim niepokojem. Choć widok jest piękny, odczuwam strach, odrobinę pomieszany z fascynacją. Siedzę na półce skalnej, wysuniętej daleko, a nogi wiszą mi w powietrzu. Pod moimi stopami wije się rzeka. Słońce odbija się od powierzchni, razi w oczy. Opuszczam na nos okulary przeciwsłoneczne. Kładę się na rozgrzanej skale….

Orzeszki

„Chcesz orzeszka?” – wymamrotał Jimi, wyciągając przetłuszczoną torebkę w stronę Henrego. Ten spojrzał na partnera z lekkim obrzydzeniem i pokręcił głową w geście odmowy. Zauważył, że kawałek orzeszka ziemnego wydostał się z gumowatych ust Jimiego i spadł dokładnie na drążek zmiany biegów. Ciężko wzdychając, Henry wyciągnął świeżo wykrochmaloną chusteczkę z monogramem i wytarł gałkę. Ta…

Ksawery

Budzi mnie, dochodzący zza okna przeraźliwy hałas. Z trudem otwieram oczy. I natychmiast je zamykam. Mam mdłości. Za dużo wczoraj wypiłem. Sprawdzam ręką czy chociaż rozebrałem się, zanim zwaliłem się na łóżko. Tym razem mi się udało a nawet więcej. Leżę całkiem nagi. Ponownie otwieram oczy i moją głowę przeszywa ból. Jednocześnie czuję, że gardło…

Odcinamy

Czarne, schodzone do granic możliwości buty, były pierwszym, co zauważył. Skóra była mocno zniszczona. Pajęczyny pęknięć rozchodziły się promieniście od czubków. Prawy był poplamiony białą farbą. Podeszwy, które trzymały się chyba tylko na słowo honoru, oblepione były błotem i igliwiem. Sznurowadła, kiedyś również czarne, teraz miałby barwę jasnoszarą. Zawiązane niedbale, ledwo utrzymywały buty na swoim…

Niemiecka firma produkująca domy modułowe

Karolina leżała na środku łóżka i wpatrywała się w sufit. W pokoju było dość jasno, księżyc był w pełni i zaglądał swoim bladym światłem do sypialni. Karolina w myślach powtarzała branżowe, niemieckie słówka potrzebne na jutrzejszą rozmowę kwalifikacyjną. „Nie boję się” – „Ich habe keine Angst” – szeptała do siebie. Zależało jej na tej pracy….

Wie Pan…

„Wie Pan, nie wiem jak to się mogło stać?” – rozpoczęła niepewnie, miąc w dłoniach chusteczkę – „Wydawała się zadowolona.” – urwała i zapatrzyła się na kołyszące czubki drzew. Janek przyglądał się jej dłoniom. Blada skóra, prześwitujące przez nią żyłki, plamy wątrobowe. Na palcu pierścionek z czerwonym oczkiem. „Ruskie złoto” – pomyślał Janek. Jego babcia…

Wielkie święto

Roman westchnął i z ulgą zatopił się w wielkim, skórzanym fotelu. Zmęczone od ciągłego patrzenia w monitor komputera oczy, piekły go i domagały się kropli. Przeniósł wzrok na drzewa za oknem. Wiosna już dawno panoszyła się w mieście. Kojąca zieleń liści, ćwierkające ptaki i delikatny powiew wiatru uspokajały go. Dźwignął swoje olbrzymie cielsko z fotela…