Zostały mi smocze opowieści

Zostawił mi ją, odchodząc. Powiedział, że zawsze, gdy będę potrzebować jego siły, ona mi ją przywróci. Przytulałam ją do serca i słyszałam pieśń, którą śpiewał, gdy jeszcze świat mógł pomieścić w sobie jego i jemu podobnych. Mieniła się wieloma barwami. Jak na obrazie, malowanym akwarelą, kolory zlewały się ze sobą, przechodziły przez siebie warstwami, przelewały…

Żeglarka Nostalgicznych Mórz

Nigdy nie pomyślałam, że się odważę, a jednak siadłam za sterami Statku Wspomnień. Nie powiem, była to ciężka decyzja – tym bardziej, że do jej podjęcia zmusiły mnie: dwa wypchane żbiki ze strychu mojej babki, faun z lekko zbereźnego obrazu, moja własna prababka, którą poznałam tylko dzięki temu, że miała taką samą wadę wymowy, jak…

Studnia

Studnia od dech, tak na nią mówili w sąsiedztwie. Nikt nie pamiętał, dlaczego tu stała i kto z niej ostatni korzystał. Żaden znany mi człowiek nie wydobył z niej nawet kropli ożywczej wody, przesyconej słonym smakiem podziemi. Studnia od dech sterczała od lat na środku kamienicznego dziedzińca, gardziel miała zawaloną starych dechami, belami i innym…

Wycieraczka

Całe nasze nieszczęście zaczęło się od tego, że do salonu Neurina przyszedł koleś z potężnym kosmopsem. Przyzwyczaiłem się do Neurina – on jest tatuatorem kosmozwierząt, ja jestem kosmicznym weterynarzem i to dobre połączenie na naszej szalonej planecie, gdzie więcej jest kosmicznej fauny, niż ludzi. A w zasadzie: myślałem, że to dobre połączenie do dzisiaj. –…

Nie teraz

Gdy staję na brzegu strzelistego dachu, nie ma wokół mnie towarzystwa. Jestem ja i przestrzeń, która kończy się w szarych mgłach horyzontu. Ja i mozaika dachów, które sterczą z tkanki ziemi jak rachityczne zęby bestii. Ja i misterna plątanina ulic, która rozściela się u moich stóp jak zagadka do rozwiązania. Ale ja nie przychodzę tutaj,…

Wyspa Miłości

Na wczasy wysłała mnie matka i jasno określiła, jakie ma wobec mnie wymagania.  “Masz pilnować babki” – wysyczała do mnie, żałując z całego serca, że nie może jechać za mnie i wziąć sprawy w swoje ręce – “Leki ma brać. Dojadać, ale tłustego niech nie rusza. Na słońcu niech nie siedzi. I niech za dużo…

Ginewra i ja

Wchodzę do kuchni i widzę nóż, wbity w środek okazałego, do połowy obranego ziemniaka. Dookoła walają się obierki, na blacie stołu rozrzucone są surowe frytki, na środku stoi plastikowa misa z wodą, a połowa kuchennego ekwipunku wala na ziemi, jakby w tę kuchnię co najmniej pierdolnął meteoryt. Jasna cholera, znowu nie posprzątała. Nie mogę wiele…

Licho Naśladowca

Wędruję śladami leśnych Lich już wiele, wiele lat i myślę, że z czystym sumieniem mogę nazwać się znawczynią. Ukrywam się w zaroślach, skrupulatnie notuję, zbieram informacje. Z moich obserwacji wynika, że każde Licho jest inne i potężne na swój własny, wyjątkowy sposób….

Każdy zachód słońca przybliża koniec świata

Tego dnia babie lato snuło się nad łąkami tak leniwie, jak wspomnienia po mojej głowie. Promienie słońca grzały jeszcze zielone liście drzew, a ludzie zadzierali ku nim głowy. Spacerowali w ich cieniu, śmiali się pod ich baldachimami, a tylko ja wiedziałam, to, czego nie wie nikt – że to złoto słonecznych strzał nadaje jesienny odcień…

Ocieplanie wizerunku

Dym unosi się zawijasami pod sklepienie jaskini, snuje się wokół stalaktytów i niknie w wilgotnej ciemności. Wilgoć perli się na imponujących pajęczynach i opada wraz z kurzem ku kamiennej posadzce. Jest cicho, tak cicho, że zdaje się, jakby cisza rosła niczym bańka i odbijała się od kamieni. W końcu smugi dymu płoszą grupkę nietoperzy. Zwierzęta…