Autoportret z muzą

Tak, teraz zostanę wielkim artystą. Cały świat zalegnie u mych stóp. Kto by pomyślał, że zdobycie tych trzech niepozornych goździków może mi zapewnić wszystko. Dobrze, że słuchałem bajań babki starowinki. Jak to szła ta historia? – Malarz oddał się rozmyślaniom i przywołał przed oczyma wyobraźni scenę, gdy jako dzieci tłoczyli się wokół stareńkiej babulinki, żeby…

Halloween 2022

To zdarzyło się parę dni temu w nocy, już przykładałam głowę do poduszki i powoli odpływałam w błogi niebyt jak nagle 100 decybeli jakiejś heavy metalowej kapeli z lat 80tych wyrwało mnie i postawiło do pionu. Ktoś z góry znów urządzał sobie party. Nie znam sąsiadów, bo dopiero od paru miesięcy mieszkam w tym budynku…

Kocica, ogień i Afera

Pracowałam w młynie ojca tak ciężko, że w moich żyłach zamiast krwi płynęła mąka. Byłam najmłodszą córką młynarza i na swoje nieszczęście jedyną. Moja matka nie żyła. Mój ojciec zamienił miłość na pieniądze i bat, który spadał na moje plecy. Mój najstarszy brat łoił każdego dnia swoją żonę, ale i tak to on dziedziczył młyn….

Ciało numer 5372

Jej ciało nie należało do niej. Było własnością Firmy. Za uchem, tuż za linią włosów miała mały tatuaż z nazwą laboratorium, który nie pozwalał jej o tym zapomnieć. Tuż obok cztery cyfry, które wytłoczone w jej syntetycznej skórze potrafiła wyczuć opuszkami palców. Jej numer seryjny: 5372. Dowód na to, że nie jest człowiekiem. Najbardziej obca…

Sabat czarownic 2222

From: Mistrzynia Czarownicowania <mistrzynia.czarownicowania@gmail.com> To: wszyscy.czarownice CC: cech.czarownic Subject: Sabat czarownic 2222 Date: 02.02.2222 Drogie Uczestniczki warsztatów, z wielką przyjemnością mam zaszczyt przedstawić harmonogram naszego weekendowego zjazdu, który, przypominam, odbędzie się, jak co roku w Noc Kupały, która akurat przypada na weekend 21-22 lutego. Czeka nas wobec tego magiczna data – 22.02.2222. TAROT mówi o mocy…

Czerwony to nie od kapturka

Poczułam ostrzegawcze pikanie przypałometru, gdy moja matka przyszła do mnie z prośbą. To był dzień jak co dzień – zbierałam jabłka, gmerałam w trawie, czasem ganiałam świnie, jak weszły w szkodę zanadto, albo kota, jak czaił się na kurę. Słońce świeciło, drzewa szumiały, nasz mały domek kąpał się w świetle słońca… nic, jak tylko czysta…

Kap kap

Pojawiało się i znikało regularnie od 9 lat, ale nikt tego nie widział. Drzewo jak drzewo. Niezbyt gruby pień, taki akurat żeby przytulić i jeszcze objąć druga osobę. Cieniutka kora krusząca się przy każdym mocniejszym kontakcie. Strużki żywicy spływające równo ze wszystkich stron. Kap, kap. Jak łzy uciekające spod pojedynczych liści na głowie drzewa. Może…

Anatomia kariery

Do naszego gabinetu poczta przychodziła dwa razy w tygodniu. Z reguły były to: rachunki (na chuj z nimi), holoulotki (diabli nadali to ustrojstwo) albo pogróżki dla Neurina, jeśli jakaś matka odkryła tatuaż, który pociecha strzeliła sobie u niego, udając, że ma powyżej osiemnastu lat. Ale tego dnia listonosz przyniósł przesyłkę do mnie. Stary robot pocztowy,…

Przypadek Czesi Pazurek

To będzie proste, powiedzieli mi kiedyś, najtrudniej to tylko sprowadzić pannę młodą do piwnicy. Wpadłam na wesele jak zawsze mocno spóźniona. Eliksiry zdrady, detektory podłości, odczynniki kłamstwa i mierniki przyrodzenia swoje ważyły, dość ciężko ukrywało się je w koktajlowej torebce albo za stanikiem. Zza cekinowego brzegu mojej sukienki i tak zresztą wystawała rurka do testera…

Księżycowe licho

Było lichem głodnym światła. Przypominało mi olbrzymią ćmę, z parą brunatnych skrzydeł wyrastających z kościstych pleców. W miejscu, w którym ja miałam słuszną parę sarnich rogów, to licho miało czułki – puszyste i nastroszone jak kępy pampasowej trawy. Zamiast ust miało długą rurkę, skręconą na końcu jak ślimacza muszla. Las, który zwykle wypluwał ze swoich…