Ginewra i ja

Wchodzę do kuchni i widzę nóż, wbity w środek okazałego, do połowy obranego ziemniaka. Dookoła walają się obierki, na blacie stołu rozrzucone są surowe frytki, na środku stoi plastikowa misa z wodą, a połowa kuchennego ekwipunku wala na ziemi, jakby w tę kuchnię co najmniej pierdolnął meteoryt. Jasna cholera, znowu nie posprzątała. Nie mogę wiele…

Dom, który umiera

Od zawsze fascynowały mnie opuszczone domy. Mówi się, że dom bez człowieka umiera, a ja myślę, że jest w tym zdaniu dużo prawdy. Kiedy w domu nikt już nie usypia i się nie budzi, milkną ostatnie odgłosy kroków na posadzce i nikt już – choćby i w biegu – nie zerka przez szyby na Świat,…

K jak Kot

Obudziło mnie delikatne wołanie “No wstawaj. Chodz za mna”. Otworzyłam zaspane oczy. Nikogo oprócz chrapiącego męża nie było. Czy to jego chrapanie mogło mnie wołać? przeszło mi przez myśl. W tej samej chwili usłyszałam niemrawe ziewnięcie połączone z miauczeniem. Wtedy to zobaczyłam siedzącego na nocnym stoliku mojego kota – Ciapka.  “To ty mnie wołasz, kocie?”…

N jak Nie Wiem

Czego Ci potrzeba? – to pytanie rozbrzmiewa w mojej głowie rozbijając myśli na tysiące, potłuczonych jak szkło kawałków. W żadnym z tych szkiełek nie znajduje odpowiedzi. Czego Ci potrzeba? – tym razem pytanie huczy w uszach. A ja z przerażeniem odkrywam, że nie wiem… Na początku wydaje mi sie, ze to fajnie. Moje potrzeby są…

List pisany w emocjach

Warszawa, 27 października 2020 roku Witaj, Kochana! Chciałam pisać do Ciebie o zupełnie innych rzeczach. Chciałam opowiedzieć Ci o Klubie Otwartej Szuflady i o tym, że wróciłam do pisania (tak bardzo mi tego brakowało! Tak samo, jak naszych listów…). Chciałam dorzucić parę słów o wyjeździe do Gdańska – na mecz, wyobrażasz sobie? W życiu nie…

Pomarańczowy

Pomarańczowy jak liście drzew, które codziennie rano mnie witają zza okna. Ściana lasu zmienia swoje kolory przechodząc przez wszystkie odcienie pomarańczowosci. Najbardziej lubię ten prawie złoty. Są jak energetyczne wsparcie w dniach w których coraz bardziej zaczyna do mnie docierać, że lato naprawdę się skończyło i zima jest raczej nieunikniona. Po raz kolejny nie wyjechałam…

To we mnie jest brak?

Scrollując jakiś czas temu instagrama trafiłam na “Wycinek w termosie”, który brzmiał: “Bo we mnie jest brak”. W pierwszej chwili go polubiłam, ale potem zrobiłam mentalny krok w tył – i cofnęłam polubienie. Bo co to znaczy, że mówię o sobie, że jestem wybrakowana? W porównaniu z czym? I dlaczego mam przyklaskiwać temu, że ktoś…

Koralik

Nie pamiętała pomarańczowego koralika z tych czasów, gdy był jeszcze częścią całego sznura. W świecie, w którym istniała już ona, koralik zawsze był małym szpargałem. Kręcił się po szufladach, wypadał z zakamarków, znajdował się w najmniej oczekiwanym momencie. Widywała go czasem wśród pożółkłych książek po prababci, niekiedy między rozkosznymi filiżaneczkami w drobne, fioletowe kwiaty, a…

Erotyk na jesienny wieczór

Stałam w ciemnym pokoju oświetlanym jedynie słabym płomieniem świecy. Pogrążona w myślach wpatrywałam się w srebrzystą taflę księżyca. Podszedł do mnie powoli. Po cichu. Jakby stąpał po kruchym lodzie. To co go zdradziło to piskliwe skrzypnięcie starej drewnianej podłogi, które dobiegło mych uszu gdy był już na wyciągnięcie dłoni. Odwróciłam się od okna i spłoszona pobiegłam…

Księżycowe pieśni

Nie pamiętam, dlaczego tamtego wieczoru byłam w ogrodzie, zasypanym śniegiem aż po górne przęsła płotu. Miałam wtedy kilka lat, to jedno z moich pierwszych już teraz wspomnień. Pamiętam, że to była zima. Że babcia – królowa opiekuńczości, roztaczająca nade mną zawsze swoje skrzydła – jakimś cudem wypuściła mnie tak późno z domu. Pewnie narzekała, że…