O tęsknocie za północą
Odetchnęłam. Płuca przyzwyczajone do warszawskiego smogu nie wiedziały jak poradzić sobie z islandzkim powietrzem. Czułam się jak na tlenowym haju. Biodro nadal pulsowało po upadku podczas trekkingu do gorącej rzeki. Pod dłonią wyczuwałam rosnący guz. Nie wstrząsnął mną największy islandzki wodospad ani czarna plaża, ani gejzery. Poraziła mnie przestrzeń na totalnym pustkowiu. Stałam na małym…
