Rübezahl

Otwieram oczy i patrzę w dół z lekkim niepokojem. Choć widok jest piękny, odczuwam strach, odrobinę pomieszany z fascynacją. Siedzę na półce skalnej, wysuniętej daleko, a nogi wiszą mi w powietrzu. Pod moimi stopami wije się rzeka. Słońce odbija się od powierzchni, razi w oczy. Opuszczam na nos okulary przeciwsłoneczne. Kładę się na rozgrzanej skale….

Niech żyje rock

Porażka na całego. Miało być bujnie. Miało być gęsto. Miałam rozsadzić korzeniami donicę. Wystrzelić ku słońcu jak wiosna w połowie maja, oszałamiająca obfitością i rozpasaniem zieleni. Zamiast wiosny jednak – pustynia. Susza. Zapomnienie. Ziemia, niepamiętająca czułego dotyku wody, spękała i zbiła się w centrum naczynia. A pośrodku tkwię ja: skarlała, ledwo dysząca, przysuszona… Słaniam się…

Orzeszki

„Chcesz orzeszka?” – wymamrotał Jimi, wyciągając przetłuszczoną torebkę w stronę Henrego. Ten spojrzał na partnera z lekkim obrzydzeniem i pokręcił głową w geście odmowy. Zauważył, że kawałek orzeszka ziemnego wydostał się z gumowatych ust Jimiego i spadł dokładnie na drążek zmiany biegów. Ciężko wzdychając, Henry wyciągnął świeżo wykrochmaloną chusteczkę z monogramem i wytarł gałkę. Ta…

Zakia

Louis pewnie wkroczył do komnaty Zakii i natychmiast odnalazł wampirzycę wzrokiem. Może trochę się nudził, może liczył na awanturę, może na jakieś przekomarzanki. Ostentacyjnie przechodził przez sam środek pomieszczenia, gdy kobieta zagrodziła mu drogę. Nie przejmowała się tym, że przewyższał ją o głowę z kawałkiem, stanęła naprzeciwko niego wyprostowana, naprężona, być może gotowa do walki….

Sen

Jaki piękny dzień! Spódnica fruwa na wietrze, który delikatnie chłodzi moje ciało. Jest mi bardzo wesoło. Mam nadzieję, że pan doktor wybaczy mi pomyłkę. Nie znamy się za bardzo ale wygląda na sympatycznego faceta. – Dzień dobry! Ostrożnie wchodzę do gabinetu. Lekarz podnosi głowę. Okno za nim jest rozświetlone słońcem, słychać śpiew ptaków i dzieci…

O tym jak zostałam weganką.

Rzadko o tym mówię, bo minęło już 9 lat odkąd jestem weganką i czas kiedy chciałam zmienić świat na siłę minął. Jestem niezmiennie pewna, że to co zrobiłam wtedy jest dobre i to się już nie zmieni. Ale też już wiem, że każdy ma swoją drogę do rozwoju. Moja zaczęła się od zmiany odżywiania a…

Dom

– Ej, patrzcie, tam coś jest. Maciek zatrzymał rower i zmrużył oczy. Między zaroślami majaczyło coś ciemnego. Dopiero po chwili dotarło do niego, że patrzy na poczerniałą ze starości ścianę niewielkiej drewnianej chatki, która przycupnęła na skraju skrytej w gęstwinie polanki. – Jak to możliwe, że jeszcze nigdy na niego nie trafiliśmy? – Jadźka wyhamowała…

Ksawery

Budzi mnie, dochodzący zza okna przeraźliwy hałas. Z trudem otwieram oczy. I natychmiast je zamykam. Mam mdłości. Za dużo wczoraj wypiłem. Sprawdzam ręką czy chociaż rozebrałem się, zanim zwaliłem się na łóżko. Tym razem mi się udało a nawet więcej. Leżę całkiem nagi. Ponownie otwieram oczy i moją głowę przeszywa ból. Jednocześnie czuję, że gardło…

Idąc razem przez wieki – side story: wspomnienia

Łup, łup, łup, stukstukstukstukstuk, jebs, łub łub łub trzask, tup tup tup. Dumdudududum. Louis rzucił pędzel na podłogę i złapał się za głowę.– Ja pierdolę, Alaistar, co ona tam robi?Rozbawiony Alaistar podniósł łeb znad plątaniny kabli.– Sam zobacz. – Na Wieczną Sibilline, Ognistego Emira, zielone Hiraeth i niezgłębioną Harith, kurwa mać Louis, chcesz, żebym zawału…

Odcinamy

Czarne, schodzone do granic możliwości buty, były pierwszym, co zauważył. Skóra była mocno zniszczona. Pajęczyny pęknięć rozchodziły się promieniście od czubków. Prawy był poplamiony białą farbą. Podeszwy, które trzymały się chyba tylko na słowo honoru, oblepione były błotem i igliwiem. Sznurowadła, kiedyś również czarne, teraz miałby barwę jasnoszarą. Zawiązane niedbale, ledwo utrzymywały buty na swoim…