Ballada o wiedźmie

Wykroiłam mu serce, gdy tylko księżyc wzeszedł nad klifami. Pulsowało w mojej dłoni, chłodne i bezbarwne, odbijając srebrnymi błyskami światło pełni. Tak właśnie sądziłam, pomyślałam. Tak właśnie sądziłam, że jest zimne. To dlatego musiał je ogrzewać w tak wielu dłoniach i u tak różnych kobiet szukać dla niego barw.  Serce wiło się jak ryba pomiędzy…

Tajemnica

Patrzę, jak pracownik firmy pogrzebowej układa wiązanki jedna na drugiej. Większe z nich stoją oparte o pomnik, mniejsze kompozycje leżą i układają się w jedną wielką kwiatową kaskadę. Gdzieniegdzie widać szarfy kondolencyjne, które powiewają na wietrze. Ksiądz chwilę wcześniej mówił, że prochem jesteś i w proch się obrócisz. Myślę o tym, czy perły na szyi…

Letni obóz

Zachrypnięty głos Michała Wiśniewskiego dochodzi z trzeszczących głośników autobusu. Wokalista śpiewa Wstań, powiedz nie jesteś sam, w autobusie siedzą wciśnięte obok siebie nastoletnie ciała. Są zmęczeni, kości mają obolałe i zesztywniałe od wielogodzinnej podróży, w powietrzu unosi się zapach potu i hormonów. Opiekunka dodaje im otuchy i mówi, że niebawem dojadą do miejsca. Prosi ich,…

Wakacyjne Love Story

4:45 zadzwonił budzik. Zerwałam się na równe nogi. Miałam godzinę i piętnaście minut aby dotrzeć do portu! Chłodny prysznic orzeźwił moje ciało, które po upalnej i dusznej wietnamskiej nocy prosiło tylko o to. Założyłam plecak i zbiegłam po schodach, gdzie czekała na mnie moja gospodyni Cam Ly z wietnamska kawa bez cukru i z gorącym…

Mój wolny dzień

Miasto huczy. Z tyłu ktoś trąbi. Spoglądam we wsteczne lusterko. Kierowca za mną macha rękami, po czym uderza nimi w kierownicę. Jestem pewna, że zaklął głośno. Przede mną zatrzymuje się srebrna toyota, z której wyskakuje dziecko. Najpierw nogi, potem tułów, chwyta plecak i zamyka drzwi. A one, zamiast się zamknąć, odbijają się. Wygląda na to,…

W samo południe

Stary, kiedyś chyba złoty, teraz bardziej bury renault leniwie jechał piaszczystą drogą między polami, niemal doskonale wtapiając się w otoczenie. Mimo spokojnego tempa i tak wzbijał tumany kurzu. Nie padało od wielu tygodni, łany pszenicy smętnie zwiesiły kłosy, nieporuszane nawet najlżejszym wiatrem. Słońce stało wysoko nad ziemią, żar lał się z nieba. Auto nie miało…

Domek w lesie

Granatowo-czarne niebo ozdabiały miliony gwiazd i srebrny księżyc tracący pierwsze centymetry po pełni. Rozpalone na polanach ogniska strzelały pomarańczowymi płomieniami, a huk palonego drewna niósł się po lesie. Gęsty, srebrzysty dym osiadał na ubraniach zgromadzonych przy ogniu ludzi. Drażnił oczy i wkręcał się w nozdrza. Chłodny wiosenny wiatr nie pozwalał oddalać się od źródła ciepła….

Veni, vidi, vici

Przybyłem na tę ziemię razem z Profesorem. Pomógł mi się zaaklimatyzować, dbał o mnie. Pilnował, żebym był dobrze odżywiony i spędzał dużo czasu na dworze. „Słońce jest życiem” – mówił, nachylając się nade mną z dobrotliwym uśmiechem. Pamiętam, że miał okrągłe oprawki okularów, a szkła tak grube, że na nosie zrobiło mu się wgłębienie od…

Iskierkowe warsztaty.

Wróciłam właśnie z warsztatów Iskry w Warszawie. To był cudowny i trudny czas dla mnie. Cudowny, bo spędziłam go wśród najbardziej inspirujących dziewczyn jakie mogłam sobie wyobrazić. Aleks mnie przywitała, przytuliła i zamknęła w swoich ramionach. Mnie dużą babę zamknęła w uścisku !!!!I powiedziała że tak długo czekała i wreszcie się spotykamy i poczułam się…

Rübezahl

Otwieram oczy i patrzę w dół z lekkim niepokojem. Choć widok jest piękny, odczuwam strach, odrobinę pomieszany z fascynacją. Siedzę na półce skalnej, wysuniętej daleko, a nogi wiszą mi w powietrzu. Pod moimi stopami wije się rzeka. Słońce odbija się od powierzchni, razi w oczy. Opuszczam na nos okulary przeciwsłoneczne. Kładę się na rozgrzanej skale….