Czas paprotny, czas przewrotny

Iskry szły w górę i w górę, rozświetlając nocne niebo. Na polanie otoczonej brzeziną siedzieli starzy i młodzi. Wszyscy wcześniej wygasili paleniska, żeby z ogniska sobótkowego przynieść do domów nowe światło. Dziewczęta wśród śmiechów i przekomarków wiły wianki. Były tam Maryśka i Wercia od Walendziaków, Danka Starówna i Wacia Adamiaczka. Nawet Jadwinia sierota, jak zawsze nieco z boku, czerwone jako ta krew kwiaty splatała. No i Anula o oczach niczym skrawki…

Topos znaczy serce

Słońce powoli docierało w najwyższy punkt na niebie. Gdyby nie gruby baldachim soczyście zielonych liści głowa wędrującego puszczą chłopaka niewątpliwie by spłonęła. Wychłodzone w nocy powietrze nagrzewało się w zastraszającym tempie. Ledwie wyczuwalny wiatr nie dawał wytchnienia. Drżące powietrze pachniało upałem i wyschniętą ściółką. Nieliczne źdźbła trawy pożółkły, a złote mlecze nie pamiętały orzeźwiającego smaku…

Pożegnania i powroty

– Jak mogłeś mi to zrobić? Jak mogłeś zostawić mnie samą? Mieliśmy tyle pomysłów, tyle rzeczy było przed nami! Po jaką cholerę pojechałeś do tej Warszawy? Rozpacz otoczyła mnie jak welon z szarej mgły. Nie myślałam racjonalnie. Nie myślałam w ogóle. Byłam bólem. Nie dopuszczałam do siebie nikogo. Nie chciałam nikogo. Tylko ciebie. A ciebie…

Letni obóz

Zachrypnięty głos Michała Wiśniewskiego dochodzi z trzeszczących głośników autobusu. Wokalista śpiewa Wstań, powiedz nie jesteś sam, w autobusie siedzą wciśnięte obok siebie nastoletnie ciała. Są zmęczeni, kości mają obolałe i zesztywniałe od wielogodzinnej podróży, w powietrzu unosi się zapach potu i hormonów. Opiekunka dodaje im otuchy i mówi, że niebawem dojadą do miejsca. Prosi ich,…

Taniec ze śmiercią

Stoję na moście Gdańskim i tańczę ze śmiercią na balustradzie. Miało być epicko, miało być dramatycznie, w strugach deszczu, z piorunami grającymi tę ostatnią piosenkę. Nie wyszło. Słońce napierdala tak mocno, jakby chciało ugotować moje wnętrze na miękko. Jedyne, co słyszę, to strzępki rozmów. Tańczę na balustradzie, a moje ciało oblepia spocona koronkowa sukienka. Nagrzana…

Ona

Czym byłabym bez Niej? Czy w ogóle bym była? Jest obecna w każdej chwili kolejnego dnia. Od wschodu do zachodu słońca. Jest w kiełkującej zieleni gdy muska ją promyk słońca. Jest w bezszelestnym stąpaniu psich łapek skradających się do mnie po przebudzeniu. Jest w porannej kawie, bo gdy ją parzę jestem przepełniona tym ciepłym i…

Mocna herbata

Co tak naprawdę pamiętam? Pamiętam ciemną, mocną herbatę i dźwięk łyżeczki, która uderzała o ścianki szklanki, gdy mieszałaś swój ulubiony napój, tak niezwykle słodki. Pamiętam Twoją dłoń z jednej strony pomarszczoną i zmęczoną, a z drugiej tak silną; rękę, którą tak szybko i z niezmierną precyzją kręciłaś wszystkie maści w aptece, a później wszelkie kremy…

D jak DOM

Jako dziecko rysowałam kwadratowy dom z oknami, drzwiami, trójkątnym dachem, kominem i dymem. Obowiązkowo dymem. To ponoć wskazuje na emocjonalność dziecka. Przy domu byl zawsze zbudowany plot, a za nim rosło duże (stare) drzewo. O tak mniej więcej to wyglądało: a i jeszcze była sciezka prowadzaca gdzieś do lasu, bądź w góry. Tam tez pasły…

Sierpniowe popołudnie

Gorące sierpniowe popołudnie. Czuła jak sukienka przykleja się jej do pleców. Od wieków nie było chyba takiego upału. W rytm wysokiej temperatury serce biło jej jak szalone. Stukot obcasów po chodniku wtórował szybkiemu tętnu. Znowu. Znowu go zobaczy. Mimo , że spotykali się od 3 lat nadal na każde spotkanie biegła jak na pierwszą randkę….

Mężczyzna z zasadami.

Było ciepłe lato choć czasem padało…nie nie, nie będzie to historia o Agnieszce a o Kubie i w sumie tego lata, nie padało. Zwardoń 2002 rok, wakacje. Każdy wolny czas spędzam w górskim Schronisku PPTK w Zwardoniu, u ciotki i wujka. To tu niejeden chłopak skradł moje kochliwe serducho, ale Kuba…Kuba to inna historia. Przyjechał…