Wolność Głupiego Jasia
Jako dziecko często czułam się wolna. W weekendy siadałam na tylnym siedzeniu Poloneza Caro i jechałam z rodzicami do bezkresnych lasów Roztocza. Odległość liczyłam piosenkami Kaczmarskiego, odtwarzanymi z niezliczonych kaset, które walały się w schowku samochodowym. Najczęściej leciała oczywiście kaseta „Live”, a ja na widok czarnej kuli ziemskiej przetykanej złotymi błyskawicami czułam, że skóra wywraca…
