Klara, ibuprofenowa baletnica – rozdział 2.

Wysiadając z metra na Fulton St. musiałam przepchnąć się chyba przez pół ludności Nowego Jorku w walce o choć skraweczek przestrzeni osobistej. Sobota wieczór to gwarancja tłumów na mieście, nie byłam więc zdziwiona a jedynie zła na samą siebie, że zdecydowałam się tu przyjechać. Co ja sobie wyobrażałam? Na co mi ta impreza? A mogłam…

Kasjopeja

Coś było w tej dziewczynie. Coś interesującego, choć nie potrafiła powiedzieć, co takiego. Jedno wiedziała na pewno: już dawno nikt tak po prostu nie podszedł do niej, żeby pogadać o gwiazdach. A już na pewno dawno nikt nie zapytał jej szczerze, czy wszystko w porządku.

Nareszcie w domu

Brama Demonów otworzyła się punktualnie, o trzeciej trzydzieści dwie. Owalny kształt portalu odcinał się płonącą linią od pogrążonego w mroku miasta. Czerwona poświata oświetliła łuszczące się elewacje kamienic przy ulicy Kasztanowej, rząd betonowych słupów latarni i dziurawy chodnik (i ani jednego kasztanowca!). Portal otworzył się na równo sześćdziesiąt sekund. Kiedy wielka postać o groteskowych kształtach…

Studzienna dziewczynka

Nigdy nie pomyślałam, że się odważę, a jednak… podeszłam do studni. Już od dawna mnie wołała. Stała na podwórzu, w tylnej jego części. Pokrywa była odsunięta od cembrowiny. Żeby zajrzeć do środka, musiałam przysunąć sobie wiadro, odwrócone dnem do góry. Pochyliłam się i zobaczyłam, jaka jest głęboka. Był to pionowy tunel, wypełniony zgniłą ciemnością.  Byłam…

Powrót do domu

Pocą mi się dłonie. Cholera, denerwuję się! Lniana koszula przykleiła mi się do pleców, pot płynie strużkami po czole. Owszem, jest gorąco i wilgotno, ale do tego jestem przyzwyczajony. Za to ten węzeł w żołądku to coś nowego. Uświadamiam sobie, że boję się reakcji starych przyjaciół. Projektuję je sobie, ale to tylko moje domysły, oparte…

Wyspa Miłości

Na wczasy wysłała mnie matka i jasno określiła, jakie ma wobec mnie wymagania.  “Masz pilnować babki” – wysyczała do mnie, żałując z całego serca, że nie może jechać za mnie i wziąć sprawy w swoje ręce – “Leki ma brać. Dojadać, ale tłustego niech nie rusza. Na słońcu niech nie siedzi. I niech za dużo…

K jak Kot

Obudziło mnie delikatne wołanie “No wstawaj. Chodz za mna”. Otworzyłam zaspane oczy. Nikogo oprócz chrapiącego męża nie było. Czy to jego chrapanie mogło mnie wołać? przeszło mi przez myśl. W tej samej chwili usłyszałam niemrawe ziewnięcie połączone z miauczeniem. Wtedy to zobaczyłam siedzącego na nocnym stoliku mojego kota – Ciapka.  “To ty mnie wołasz, kocie?”…

Nie czytaj kryminałów

Bacówka jest przepełniona rozmowami. Poziomy deszcz spowolnił turystów wracających z Turbacza, a kameralny drewniany dom z migoczącym światłem w oknach, obietnicą ciepła, jawił się jako bezpieczne schronienie. Po dwudziestej przestało padać. Stałam na osłoniętym balkonie, obserwując jak lepka jak wata cukrowa mgła skrada się coraz bliżej. 5 minut temu nie zasłaniała jeszcze płotu. Teraz pozostaje…

Licho Naśladowca

Wędruję śladami leśnych Lich już wiele, wiele lat i myślę, że z czystym sumieniem mogę nazwać się znawczynią. Ukrywam się w zaroślach, skrupulatnie notuję, zbieram informacje. Z moich obserwacji wynika, że każde Licho jest inne i potężne na swój własny, wyjątkowy sposób….

CAN 191*

#Orange is the new black Wepchnęli nas do ciężarówki, “sweet box” to naprawdę świetne określenie. Mamy związane ręce i nogi, a oni nas dodatkowo przypięli pasami, no przecież im kurwa nie ucieknę! Obok mnie siedzą moi towarzysze. Kazdy z kamienna twarza. Wpatrzeni pustymi oczami w jeden punkt, Co tam może być interesującego? Ktoś tam się…