Ferajna
Niski mężczyzna dreptał nerwowo w miejscu. Zapaliłby, ale akurat skończyły mu się papierosy. Wieczór był chłodny, więc wcisnął ręce do kieszeni odrobinę za dużej kurtki. Z ust wydobywały mu się kłęby powietrza a na twarz padało czerwone światło, mrugającego co chwilę neonu. Spojrzał na niego a w jego źrenicach na chwilę zapaliły się ogniki. Czekał…
