Kochanka burzy – czyli rzecz o Babie Jadze, Jagnie i szukaniu ognia

Rozglądał się po pomieszczeniu. Widziałam wyraźnie, jak jego świdrujące żywoniebieskie oczy wyszukują w gospodzie kogoś, kto obdarzy go choć jednym spojrzeniem, choć uśmiechnie się delikatnie i będzie na tyle samotny, by wysłuchać starego dziada opowiadającego niestworzone historie, o błędnych ognikach ciągnących w głąb lasu i wiłach już tam czekających. Jako córka właściciela karczmy widziałam, że…

Niejedwabisty

Nabieram białą maź łyżeczką, pachnie kwaśno, ale przyjemnie, mam nadzieję, że będzie miało konsystencję jak z reklamy – “jedwabistą”. Przyglądam się podejrzliwie, ale nie widzę małych, miękkich sabotażystów. Łyżeczka powoli sunie do buzi, czuję posmak i zapach jakiegoś owocu, jak zwykle lekko chemiczny. Wolałabym jakiś nieowocowy, ale akurat nie było żadnego w sklepie. Zaciskam usta…

Czerwony to nie od kapturka

Poczułam ostrzegawcze pikanie przypałometru, gdy moja matka przyszła do mnie z prośbą. To był dzień jak co dzień – zbierałam jabłka, gmerałam w trawie, czasem ganiałam świnie, jak weszły w szkodę zanadto, albo kota, jak czaił się na kurę. Słońce świeciło, drzewa szumiały, nasz mały domek kąpał się w świetle słońca… nic, jak tylko czysta…

O dziewczynce, która zapragnęła zostać drzewem

Dawno, dawno temu pewna dziewczynka zapragnęła zostać drzewem. Pomysł ten, zgoła niecodzienny, przyszedł do niej znienacka. Być może ktoś sprowokował ją celnie zadanym pytaniem, a może po prostu pewnej nocy wyśniła, że wrasta silnymi korzeniami w wilgotną ziemię. Sama nie była pewna.

Brama

Jestem poszukiwaczką. Tropicielką i kolekcjonerką. Wypatruję magii w rzeczach pozornie jej pozbawionych. W miejscach tak bardzo znanych, że aż zwyczajnych i opatrzonych. Chwytam chwile ulotne, by dać im życie po życiu w moich emocjach, tekstach i zdjęciach. Pieczołowicie zbieram kadry wspomnień na siatkówce oka, skąd zapadają się głęboko w serce.  Najbardziej lubię odkładać na później…

MOJE DRZEWO. MORWA

Budzę się powoli po zimowym śnie. Bardzo powoli rozciągam swoje zdrewniane gałęzie. Wszystko jest bardzo zaspane , poruszam się bardzo wolno, jakby we mgle, we śnie. Promienie słońca zaczynają mnie ogrzewać: na początku bardzo nieśmiało, delikatnie tak, jakby łaskotały bardzo powoli moje małe gałązki. Potem jakby śmielej, mocniej i tak, jakby chciały powiedzieć: – No…

Wierzba

Babcia zawsze mówiła, że od najmniejszych rzeczy powstają te większe, że to, co pozornie niewielkie i bez znaczenia, często jest początkiem wszystkiego, co duże.Słowa „małe jest piękne” słyszała z jej ust co drugi dzień. Nie wiedziała, skąd u Babci zamiłowanie do małych, przez większość ludzi niezauważanych rzeczy. I właśnie to Marysia kochała w niej najbardziej…

Moje drzewo.

Wchodząc pod górę, polną drogą wiedziałam. Wiedziałam, że jesteś na końcu i czekasz. Zawsze witasz mnie swoimi witkami. Stoisz na górce, jesteś lekko przekrzywiona. Zawsze, gdy zawieje choćby lekki wiatr, tak zadziornie machasz swoimi gałązkami. Lubię na Ciebie patrzeć. Wiosną, gdy Twoje gałązki budzą się po zimie i dyskretnie puszczają zielone liście. Całe lato uśmiecham…

Kap kap

Pojawiało się i znikało regularnie od 9 lat, ale nikt tego nie widział. Drzewo jak drzewo. Niezbyt gruby pień, taki akurat żeby przytulić i jeszcze objąć druga osobę. Cieniutka kora krusząca się przy każdym mocniejszym kontakcie. Strużki żywicy spływające równo ze wszystkich stron. Kap, kap. Jak łzy uciekające spod pojedynczych liści na głowie drzewa. Może…

Opowieść o drzewie

To jest opowieść o drzewie. A w zasadzie o drzewie, którego już nie ma.  Noszę ją w sobie, odkąd Inga brała udział w warsztatach fotograficznych, jeszcze przed pandemią. Opowiadała mi o nich i pokazywała zrobione przez siebie zdjęcia. Jedno z cotygodniowych zadań brzmiało „Opowieść o drzewie”. Zapadło mi w pamięć, bo ze szczególnym upodobaniem robię…